Żabka warta uśmiechu sommeliera?

Jakiś czas temu polska winna blogosfera dyskutowała o tym, że Żabka zaczyna stawiać na wina jakościowe. Jestem ciekawe jak po kilku miesiącach całą akcję marketingową i sprzedażową ocenia sama Żabka? Czy wina się sprzedają? Jak w tej sytuacji czują się klienci i panie stojące za kasą?
Muszę przyznać, że początkowo ucieszyła mnie nawet informacja, że Żabka stawia na wina jakościowe – bo kto by nie chciał mieć w pobliżu sklepu, gdzie w razie potrzeby można kupić przyzwoite wino, nawet o godzinie 23-ej? Tak było do momentu, gdy nie spróbowałem nadesłanego przez Żabkę i dostępnego u nich Brunello. Cena jak na Brunello dość niska, bo niecałe 70 złotych, jednak w kieliszku wino się już nie broni. Nos wiśniowy, trochę brudny, trochę dymny, trochę kiszony.  W ustach dziwnie dzika kwasowość (nawet jak na Brunello), taniny dziwnie atakujące z każdej strony. 
Co prawda Wojtek Bońkowski był zadowolony z tej butelki, ale ja nie zostałem przekonany. Tragicznie nie było, ale  drugi raz nie sięgnąłbym po to wino. 
Innych win nie próbowałem, bo tak naprawdę okazało się, że sytuacji awaryjnych, w których potrzebowałbym nagle kupić wino, w ostatnich miesiącach nie było ani jednej. Widzę natomiast na żabkowych półkach i Brunello i Chianti, ale jakoś nigdy nie zaobserwowałem i nie słyszałem, aby ktoś te wina kupował. Czasami tylko pan Andrzej Strzelczyk uśmiechnie się do mnie ze swojego zdjęcia  wiszącego koło Brunello, wtedy i ja się uśmiecham i  od razu człowiekowi robi się lepiej na sercu.

You Might Also Like