Po dwóch czerwieniach, czas zobaczyć jak prezentują się białe wina z najnowszej oferty Lidla. W tym celu kupiłem dwie butelki, o których słychać było pozytywne opinie. Zacząłem od Grüner Veltliner z najbardziej znanego austriackiego regionu – Wachau. Mieliśmy okazję być w tamtych okolicach i odwiedzić tamtejszych producentów, więc wiemy mniej więcej jaki jest „wzór metra” jeśli chodzi o austriackiego Grünera. Jak się do tego ma butelka oferowana przez Lidla? Całkiem nieźle, biorąc pod uwagę, że kosztuje niecałe 25 zł, a normalnie wina austriackie ciężko spotkać w Polsce cenie poniżej 40-50 zł. Z pewnością nie jest to butelka wybitna, nie jest też idealnym przykładem Grünera z Wachau, jednak ma w sobie typową świeżość i lekkość, z której znane są białe wina z Austrii. Sporo tutaj cytrusów, trawy, zielonego jabłka oraz odrobina pieprzu. Za 25 zł to naprawdę świetna pozycja.
Drugą pozycją, której próbowaliśmy było Henri Larue Hautes Côtes de Nuits Blanc 2008, czyli burgund za niecałe 30 zł. W nosie sporo jabłka oraz nut maślanych i wręcz utlenionych. W nosie mocna kwasowość i sporo dojrzałych pomarańczy i gruszek. Myślę, że warte spróbowania, bo rzadko można kupić przyzwoite wino z Burgundii w tak niskiej cenie.
Jak widać, bo przeciętnej i słabej butelce z Bordeaux, udało się znaleźć dwie fajne butelki z nowej oferty Lidla. Potwierdza się po raz kolejny teoria, że kupując wina w dyskoncie mamy jakieś 50% szans, że kupione wino będzie na przyzwoitym poziomie.


