Po ostatniej wizycie w biurze WSET’u Ilona (zapraszam przy okazji na jej bloga To co pijemy – winne relacje prosto z Londynu) zapewniła mi nie lada gratkę i zabrała mnie do niedawno otwartego sklepu winnego w Londynie. Nazwa Hedonism dość dobrze określa cel jaki przyświeca temu miejscu – ma sprawiać i dawać przyjemność klientom, przyjemność winną oczywiście. Co znajdziemy na miejscu? Stylowo zaprojektowane wnętrza dwóch poziomów, świetną obsługę i wino, dużo wino, dużo bardzo dobrego, a często wręcz legendarnego wina.
Spotkamy tutaj butelki od największych, chociażby Petrusa z początku XX wieku, Chateau d’Yquem z XIX wieku, pełno butelek Masseto, porto Taylora z najróżniejszych roczników. Znaleźliśmy też Eszencję z Tokaju, ale ona podobno nie jest winem (ja się kłócić nie będę, ale chętnie bym spróbował tego wina, które winem nie jest). Już samo przebywanie wśród butelek, o których tak dużo się słyszało sprawiało ogromną przyjemność.
Co prawda żadnej z tych legend nie próbowaliśmy, ale mieliśmy szczęście kosztować wino świetne, które ma potencjał za jakiś czas stać się legendą. Próbowaliśmy butelki Scarecrow Cabernet Sauvignon 2007. Wina mieliśmy dosłownie na małe łyczki, jednak już tyle wystarczyło, aby docenić jego wielkość. Nie skłamię jeśli powiem, że finisz tego wina towarzyszył mi prawie do samego końca wizyty w sklepie.
Przy okazji jak będziecie w Lonydnie szukać miejsc gdzie można iść na wino, to polecam mini przewodnik Wojtka Bońskowskiego po takich miejscach. Ja byłem tylko w jednym – Terroirs i byłem bardzo zadowolony zarówno z wina (kilkadziesiąt butelek win naturalnych) jak i jedzenia.




