Ostry faul Czasu Wina na winnych blogerach

Jakiś czas temu odkryłem dziwne zachowanie ze strony Czasu Wina, później wypadło mi to z głowy, jednak ostatnio znów sobie o tym przypomniałem i jeszcze bardziej do tarło do mnie jak naganne jest postępowanie Czasu Wina. W czym rzecz? W zeszłym roku, wzorem Winicjatywy, Czas Wina udostępnił na swojej stronie zakładkę Blogi Winiarskie. Pomysł wydawał się niegroźny, a wręcz pomocny dla blogerów przy promocji ich blogów. Niestety Czas Wina poszedł kawałek dalej niż Winicjatywa i oprócz linkowania do poszczególnych wpisów blogerów, umieszcza na swoich stronach całe posty, co gorsza bez jasnego podania, kto jest autorem tekstów i zdjęć. Oto kilka przykładów blogowych tekstów ubranych w stronę Czasu Wina:
Warto zauważyć, że przy każdym poście jest możliwość udostępnienia go na facebooku i twitterze, gdy się na to zdecydujemy to na naszych  profilach w serwisach społecznościowych pojawi się mniej więcej taka informacja: WinnyWtorek #80 Royal Tokaji Furmint 2011 – Czas Wina http://shar.es/NU4kK via @sharethis, czyli znowu brak jakiejkolwiek informacji, kto jest autorem tekstu, a wręcz sugerowanie, że autorem jest Czas Wina. Oczywiście takie działanie jest na korzyść Czasu Wina co najmniej na dwójnasób: po pierwsze, bardzo szybko nowe treści pojawiają się na stronie Czasu Wina, co może przyciągać czytelników; po drugie, jest to pożywka dla wyszukiwarek internetowych, które dzięki nowym treściom mogą lepiej indeksować stronę Czasu Wina.
Kto jak kto, ale magazyn, który zarabia na słowie pisanym, powinien wiedzieć jak istotne są prawa autorskie i że należy je szanować. Jak dla mnie to ostry faul ze strony Czasu Wina. Ja już napisałem do redakcji, aby usunęli moje treści ze swojej strony. Zobaczymy, jak Czas Wina ustosunkuje się do mojej prośby.

You Might Also Like