Egzamin Master of Wine – bułka z masłem?

Tytuł Master of Wine to dla wielu główny cel ich życia, dla innych to niepotrzebne klasyfikowanie miłośników wina na tych lepszych i gorszych. Obecnie na świecie jest 366 osób mogących pochwaliś się tytułem MW, wśród nich są dobrze nam znani Jancis RobinsonTim AtkinGerard Basset czy też Michael Broadbent. Z drugiej strony wiele osób znanych w świecie wina nie posiada tytułu MW, a wszyscy doskonale wiedzą, że ich wiedza jest niespotykana, są to np. Robert Parker, Steven Spurrier (organizator słynnej degustacji z 1976 roku znanej jako Judgement of Paris), James HallidayHugh Johnson, czy też Kevin Zraly. Ocenę, czy warto zdawać egzamin na MW zostawiam już Wam, chciałbym jednak abyśmy razem przyjrzeli się, co może nas czekać, jeśli jednak chcielibyśmy kiedyś spróbować naszych sił (i zostać pierwszymi Polakami w historii mogącymi się pochwalić tytułem MW).
Pierwszy egzamin Master of Wine odbył się w 1953 roku i od tamtej pory średnio 8 osób rocznie zdaje ten egzamin. Jeśli będziemy zdecydowani sprawdzić nasze umiejętności, to musimy kupić bilet do Londynu, Sydney lub Napa, bo to tam właśnie odbywają się wszystkie części egzaminu. A części są trzy: teoretyczna – tutaj mamy 3 godziny aby wykazać się wiedzą na temat procesów winifikacji, uprawy winorośli, winnego biznesu oraz współczesnych zagadnień związanych z winem; część praktyczna to 3 degustacje, po 12 win w każdej, gdzie w czasie 2 godzin i 15 minut musisz ocenić przygotowane wina, ocena polega na określeniu szczepu, pochodzenia, wykorzystanych technik winiarskich, jakości oraz stylu; trzecia część to rozprawa na 10  000 słów na temat związany z przemysłem winiarskim.
Jakby spojrzeć na pytania z tegorocznej części teoretycznej, to przeciętny miłośnik wina mógłby pomyśleć sobie, że to nic trudnego. Bo na przykład pytania „Czy najlepsze jakościowo wina pochodzą z winnic umiejscowionych na stromych zboczach?” albo „Jakie są ilościowe i jakościowe implikacje starych krzewów?” lub też „Jaki wpływa mają promocje na sprzedaż wina?” nie wydają się przesadnie trudne, prawda? Trzeba jednak pamiętać, że na każde z takich pytań mamy 45 minut i egzaminatorzy oczekują, że przez te 45 minut będziemy rozpisywali się na temat zawarty w pytanie, a tutaj może się już okazać, że mamy wiedzę na pierwsze 5-10 minut, a reszta to pustka w głowie.
W tym roku w części praktycznej można było znaleźć zarówno klasyki jaki i niespodzianki, bo było zarówno Bordeaux (z posiadłości Château Nenin oraz Château Lynch-Bages) jak i rose od Brada Pitta i Angeliny Jolie. I jak tu się odnaleźć w takiej mieszance?
Wszystko to sprawia, że z jednej strony egzamin może wydawać się prosty, ale skuteczność zdawalności na poziomie kilku procent pokazuje, że wymagana jest ogromna wiedza i doświadczenie, aby pozytywnie zakończyć taką przygodę.
Wyniki tegorocznego egzaminu poznamy najwcześniej we wrześniu. Tutaj możecie zapoznać się ze wszystkimi pytaniami z 2014 roku. Zdalibyście? 🙂

You Might Also Like