Dzięki uprzejmości autorów bloga Zjeść Poznań miałem wczoraj okazję próbować Beaujolais Nouveau 2010. Było to moje pierwsze spotkanie z tym winem, o którym przecież tak głośno jest w winiarskim świecie (szczególnie w drugiej połowie listopada). Beaujolais Nouveau przez jednych uważane jest za przereklamowany chwyt marketingowy, który każdego roku pozwala sprzedać w dużej ilości kiepskiej jakości wino; przez innych uważany za przyzwoite wino, idealnie nadające się do zabawy z okazji „święta” Beaujolais. Po dzisiejszym wieczorze muszę stwierdzić, że ja zaliczam się raczej do tej drugiej grupy. Beaujolais Nouveau 2010 Josepha Drouhina odznaczało się wyjątkową owocowością, co zgodnie stwierdzili wszyscy obecni na degustacji, truskawka, malina, jeżyna – te aromaty królowały. Dla mnie było tam też coś z moreli i …lizaka chupa chups – cukierkowa słodycz, która pojawiała się kilka minut po nalaniu wina do kieliszka. Wino może i przeciętne, ale na 34 zł za francuskie wino od pana Josepha Drouhina to na pewno wino godne polecenia.
Nie wszyscy natomiast wiedzą, że apelacja Beaujolais to nie tylko Beaujolais Nouveau, o którym tak łatwo usłyszeć, ale również wina z troszkę wyższej burgundzkiej półki, ale o tym trochę więcej napiszę już w którymś z najbliższych postów.
Na koniec jeszcze raz dziękuję Ani, Marcinowi i wszystkim obecnym za miłe spotkanie. Mam nadzieję, że to nie ostatni raz kiedy mogliśmy napić się wspólnie wina.

