Degustacja win argentyńskich w poznańskim Winarium

Miałem przyjemność w ostatni wtorek wziąć udział w komentowanej degustacji win argentyńskich z oferty sieci sklepów Winarium. W Poznaniu niezbyt często organizowane są winne wydarzenia, więc każda okazja aby spróbować nowych win i spotkać ludzi, którzy lubią i doceniają wino jest dobra. W degustacji łącznie brało udział kilkanaście osób. Cieszyła obecność gości w różnych przedziałach wiekowych, co pokazuje, że zarówno młodsze jak i starsze pokolenia są zainteresowane winem. 

Przejdźmy do win, bo to one były przecież głównym przedmiotem spotkania. Zaproponowane były wina od dwóch producentów, chociaż suma sumarum próbowaliśmy butelek z trzech winiarni, ale o tym za chwilę. Zaczęliśmy od bieli w postaci niebeczkowanego Chardonnay z 2010 roku od Jeana Bousqueta. Świeże, cytrynowe, z odrobiną pomarańczy. W ustach dość proste z dobrą kwasowością i przyzwoity finiszem. 36 zł to niezła cena za tę butelkę. 85

Drugie wino to 100% Merlot (2010) od tego samego producenta – soczyste, truskawkowe, lekko ziołowe i z odrobiną wanilii. Niestety w ustach brakowało kwasowości, która zbalansowałaby tę truskawkową soczystość. Cena podobna jak przy Chardonnay. Myślę, że osobą, które nie przepadają za wysoką kwasowością, a szukają dobrego Merlota, ta butelka sprawi im przyjemność. 84

Ostatnia butelka od Jeana Bousqueta to kupaż Cabernet Sauvignon (85%) z Merlotem (15%) Reserva z 2008 roku. W nosie czerwone owoce, eukaliptus, mięta, trochę drewna i ogniska. Tak jak aromatycznie wino było ciekawe, tak usta trochę zawiodły. Od początku atakuje owocowa słodycz, której nic nie równoważy, a dodatkowo finisz wypada bardo blado. 84
Czwarta butelka to Punto Final Malbec Reserva 2008. Mój faworyt wieczoru. W nosie przyciąga ciemnymi owocami z czarną porzeczką na czele, kusi czekoladą oraz karmelem. W ustach dobrze zbudowane, okrągłe, zbalansowane. Czekolada i czarny pieprz na finiszu świetnie zamykają to wino. 88+

Miał to być koniec degustacji, ale w międzyczasie panowie prowadzący degustację zaczęli dość żywo opowiadać o chilijskim Malbecu zrobionym na styl europejski. Tak się ta historia spodobała dwóm z uczestników, że zdecydowali się wspólnie zafundować wszystkim dwie butelki, aby móc porównać Malbeca w wykonaniu chilijskim i argentyńskim. Zatem mieliśmy jeszcze okazję (tutaj dziękuję serdecznie dwóm szczodrym panom) próbować Botalcura La Porfia Malbec Reserva 2008. Wino ciekawe, ale raczej nie na każde podniebienie, mi również nie przypadło do gustu, chociaż kilka osób na sali było zadowolonych. Nos na początku owocowy, po chwili przynosi ze sobą świeżo zmieloną kawę, czekoladę, koper włoski, ale niestety również alkohol. Usta ostre, trochę jakby powykrzywiane, mocno kwasowe, chaotyczne. 85+

Co do samej organizacji, to nie można nic zarzucić.  Panowie prowadzący spotkanie byli trochę spięci, ale było to chyba jedno z ich pierwszych takich wydarzeń, więc nie ma co się dziwić. 

Podobno na najbliższą przyszłość planowane są kolejne degustacje w poznańskim Winarium. Trzymam kciuki, aby udało się je zorganizować!

You Might Also Like