Mozelski Thanisch & Son, czyli jak zarobić, ale się nie narobić?

Po świetnej wizycie w Graach postanowiliśmy wykorzystać wolną chwilę i odwiedziliśmy miasto, które przez wielu uważane jest za stolicę Mozeli, czyli Bernkastel Kues. Nad miastem króluje średniowieczny zamek , w centrum znajdziemy urokliwe wąskie uliczki, pełno ludzi (szczególnie starszych niemieckich i amerykańskich turystów), sklepy kuszące mozelskimi rieslingami oraz stragany zapraszające na bratwursty. W mieście znajdziemy wiele dowodów, że Mozela z jednej strony jest mocną stroną regionu, ale z drugiej strony wielokrotnie zalewała Bernkastel oraz okolice.

Z Bernkastel pojechaliśmy do Lieser gdzie mieliśmy umówione spotkanie z właścicielem winnicy Ludwig Thanisch & Son. Winnica ta to 7 hekatrów winorośli (głownie jest to Riesling, ale również Weissburgunder – Pinot Blanc, a także eksperymentalnie Chardonnay), natomiast część winogron skupowana jest również z innych mozelskich winnic. Niestety Jörg Thanisch przedstawiał inne podejście niż Christophe Schaefer. Tam była jakość na pierwszym miejscu, tutaj natomiast z rozmowy przebijało się nastawienie na zysk. Słyszeliśmy między innymi „it would be easier with machines” i jak to w innych regionach jest łatwiej, bo mogą zautomatyzować zbiór winogron, a w Mozeli jest to niemożliwe, więc cena wina jest wyższa i trudniej jest je sprzedać. Niestety nie usłyszeliśmy, że  ręczny zbiór winogron pozwala na zdecydowanie wyższą kontrolę na jakością zbieranych winogron.

Po takim wstępie nie byłem zbyt pozytywnie nastawiony do degustacji, na szczęście nie było źle. Nie mogło zresztą być skoro winnica zdobyła kilka medali podczas ostatniego  Decanter World Wine Awards. Próby w postaci Weissburgunder i Chardonnay mnie nie przekonały (brakowało im kwasowej świeżości), jednak Rieslingi już były na przyzwoitym poziomie – sporo dojrzałych tropikalnych owoców, odrobina nut petrochemicznych i wysoka kwasowość. W winach spóźnego zbioru pojawiały się nuty miodowe, dojrzałego melona, morelowe i kwiatowe.

Ciekawostką przedstawiającą międzyregionalną współpracę był kupaż mozelskiego Rieslinga i Weissburgunder z Hesji Nadreńskiej (od Erica Manza) o nazwie Duell 2012. Wino nie powalało, chociaż podobno jest hitem sprzedażowym w niemieckich restauracjach.

Podsumowując, winnica Thanisch & Son produkuje solidne mozelskie Rieslingi, chociaż dzieli ją spory dystans od czołówki, która kieruje się innymi wartościami.

You Might Also Like