![]() |
| Uliczka w Montalcino |
![]() |
| Degustacja Brunello w winnicy Cupano |
Na wizytę umawialiśmy się mailowo oraz telefonicznie, dzięki czemu byliśmy pewni, że można się tam bez problemów pojawić i zwiedzić winnice. Pomocna okazała się mapa prezetująca, gdzie mieszczą się poszczególne posiadłości. Mapę tę dostaliśmy w centrum informacji turystycznej w Montalcino, były tam przy okazji numery telefonów oraz adres e-mail producentów, co znacznie ułatwiło odwiedziny. Trzeba pamiętać, że część winnic ma specjalne działy zajmujące się obsługą turystów. Pobierają oni najczęściej opłaty za oprowadzenie po swojej posiadłości (np. w Biondi Santi był to koszt 15 euro od osoby), a czasami trzeba zapłacić za degustację (np. w Poggio Antico w zależności od win, które chcemy spróbować). Są też takie przypadki, jak w Cupano, gdzie po winnicy oprowadzi Was sam właściciel. Oprócz winnic udało nam się odwiedzić wspaniałe opacto Sant Antimo oraz miasto Pienza odrestaurowane na polecenie papieża Piusa II.
![]() |
| Wizyta w Biondi Santi |
Oba miejsca są niezwykle urokliwe i warte uwagi, tym bardziej, że dojazd do nich nie zajmuje zbyt wiele czasu. Niestety do Montepulciano nie zdążyliśmy już dotrzeć.
Montalcino – informacje praktyczne:
![]() |
| Wizyta w Casa Emma |
Naszym drugim przystankiem podczas podróży była Lukka, jednak zanim do niej dotarliśmy, to zwiedziliśmy jeszcze Sienę i przy okazji przejechaliśmy przez obszar Chianti Classico. Tam byliśmy umówieni w Casa Emma. Jako że na miejsce przyjechaliśmy przed czasem, to postanowiliśmy spróbować odwiedzić jeszcze jakąś winnicę i tak trafiliśmy do Casa Sola. Oba miejsca są godne uwagi, jednak w Casa Sola byliśmy przyjęci bardziej serdecznie. Niestety Casa Emma do odwiedzin podchodzi raczej mechanicznie (łącznie w pośpiechu spędziliśmy tam nieco ponad pół godziny, podczas gdy w Casa Sola cała wizyta w spokojnym tempie zajęła nam dwie godziny).
Lukka
Tym razem hotel mieliśmy pod miastem (ok. 10 minut jazdy samochodem). Na miejscu okazało się, że obecny hotel był kiedyś seminarium i ciągle w budynku znajdziemy pamiątki po tamtych czasach. Stara część Lukki to małe uliczki, place, kościoły i mury miasta, po których można przejechać się rowerem (wynajem roweru to jedynie 3 euro za godzinę). I mimo że toskańskie miasteczka wydają się tak bardzo do siebie podobne, to jednak każde ma swój niepowtarzalny urok i klimat. Przed jednym tylko muszę Was przestrzec – nie zaglądajcie do restauracji Lucca in Tavola, makaron odgrzany w mikrofalówce to tamtejsza norma.
Piza
Czyli Krzywa Wieża, katedra i baptysterium, a wszystko to zaraz obok siebie, więc 2-3 godziny wystarczą, aby zobaczyć te najważniejsze miejsca. Koniecznie zajrzyjcie tutaj do katedry (wstęp 2 euro od osoby) – robi piorunujące wrażenie! W przewodniku pisali, że bilety na Wieżę trzeba rezerwować ze sporym wyprzedzeniem, jednak z tego co widziałem, to na miejscy można było bez problemów dostać bilety (pamiętajcie jednak, że nie był to szczyt turystyczny!).
Florencja
Tutaj spędziliśmy nasz ostatni dzień. Zaczęło się od szukania miejsca parkingowego, z którym było wyjątkowo kiepsko. Na szczęście nasz hotel miał 3 miejsca parkingowe dla gości, z których mogliśmy skorzystać. Trzeba jasno powiedzieć, że Florencja to inne miasto niż te odwiedzane przez nas wcześniej – tutaj jest pełno samochodów, skuterów i mnóstwo ludzi, co powoduje, że już po kilkudziesięciu minutach człowiek jest przesycony tą turystyczną atmosferą. Trzeba jednak szczerze przyznać, że tutejsze zabytki robią spore wrażenie.
Z Florencji wracaliśmy już bezpośrednio na lotnisko w Rzymie. Autostradą można tę trasę pokonać za ok 15 euro w niecałe 3 godziny.






