WSET Level 3: Tasting Tutorial

Pisałem już wcześniej, że rozpocząłem przygotowania do egzaminu na certyfikat WSET Level 3. Pierwszym etapem był wyjazd do Londynu na tzw. Tasting Tutorial. Jak to wyglądało? Całe spotkanie trwało od godziny 9 rano do ok 5 po południu, a jego celem było przygotowanie nas do części praktycznej egzaminu. Otóż, na egzaminie należy ocenić dwa wina, jedno białe i jedno czerwone, zgodnie z systematycznym podejściem do oceny wina (ang. systematic approach to tasting) przygotowanym  przez WSET. W ramach oceny należy opisać wygląd, zapach (m.in. intensywność oraz aromaty) oraz smak wina (w tym poziom alkoholu, kwasowość, taniczność, finisz, poziom słodyczy, ciało oraz oczywiście smaki). Na końcu trzeba ocenić jakość wina razem z przedziałem cenowym oraz spróbować określić, co to jest za wino. Ostatnia część zadania może wydawać się trudna, ale tak naprawdę chodzi o wybór jednej z trzech opcji, które różnią się od siebie dość znacząco. 
Pierwsze kilka godzin szkolenia skupiła się na analizie 3 białych win oraz 3 win czerwonych. Można powiedzieć, że były to warsztaty degustacji wina dla bardziej zaawansowanych. Przy okazji, dla mnie była to świetna okazja do kalibracji mojej oceny wina i moich zmysłów. Okazało się, że to co dla mnie jest wysoką słodyczą należało ocenić jako średni plus poziom cukru, niską kwasowość oceniałem często jako średni minus, zatem było kilka elementów, na które mogłem spojrzeć z nowej strony i czuję, że teraz jestem bardziej świadom niektórych aspektów oceny wina. Następnie przyszła pora na krótkie szkolenie z parowania wina z potrawami. W tym momencie na salę wjechały talerzyki z solą, cytryną, jabłkiem i czekoladą. Przeszliśmy przez kilka głównych zasad, przy czym oczywiście konkluzja była, że wszystko zależy od naszych subiektywnych upodobań. Kolejnym elementem spotkania była praca w grupach, gdzie wspólnie ocenialiśmy wino, dyskutowaliśmy o czynnikach, które mogły wpłynąć na taki a nie inny styl wina. To była bardzo ciekawa część tutorialu i naprawdę sporo można było nauczyć się podczas rozmowy i dyskusji. Na koniec przyszła pora na test próbny. W kieliszkach pojawiły się dwa wina i musieliśmy bez żadnej pomocy ocenić wina (zupełnie tak jak to będzie na egzaminie końcowym). Pierwsze wino było dość proste do rozszyfrowania, był to Riesling Spatlese, który łatwo było można rozpoznać po słodyczy i dobrej kwasowości. Natomiast z drugim winem miałem już problem. Z mojej analizy wyszło, że w kieliszku ma dość przeciętne wino i obstawiałem, że jest to chilijskie Carmenere. Niestety okazało się, że było to Pauillac Grand Cru. Na szczęście po wyjściu z sali okazało się, że nie tylko ja pomyślałem o Carmenere. Cóż, jeszcze sporo win i nauki przede mną.
Już wkrótce kolejne relacje z przygotować do egzaminu. obserwujcie Czerwone czy białe tutaj na blogu, ale również na Facebooku i Twitterze!

You Might Also Like