Reinhold Haart i jego piękne złote kropelki

Ostatnim przystankiem w ekspresowej podróży po Mozeli był Piesport i winnica Reinholda Haarta znajdująca się dosłowanie kilka metrów od samej rzeki. Historia winnicy sięga 1337 roku i jest najstarszą winnicą założoną w miejscowości Piesport i jedną z najstarszych w samej Mozeli. Jednak w 1921 roku nastąpił podział rodziny oraz winnicy i teraz spotkamy wiele butelek z nazwiskiem Haart na etykiecie. Na 7,5 hektara Reinholda Haarta nie znajdziemy nic innego niż Rieslingi i to Rieslingi między innymi z jednej z najlepszych nad Mozelą stoków Goldtröpfchen (z niemieckiego to złote kropelki). 
W winnicy przyjął nas młodszy z Haartów – Johannes, który z uśmiechem na twarzy (po części spowodowanym zapewne piątą z rzędu degystacją tego dnia, a spluwaczki nigdzie nie było widać) opowiadał nam o historii i filozofii Haartów. A filozofia jest dość prosta: jakość + tradycja + owartość na nowe trendy. Wszystkie winogrona zbierane są tutaj ręcznie, wielokrotnie przechodząc przez winnicę w poszukiwaniu idelanie dojrzałych gron. 
Następnie winogrona trafiają albo do stali, aby utrzymać świeżość win albo do starych beczek, aby nadać winom dodatkowe wymiaru. Wszystko to zgodnie z rodzinną tradycją, korzystając jednak z udogodnień techniki.  
Degustacja win była dość specyficzna, gdyż co spróbowaliśmy jakichś dwóch butelek Johannes wychodził i wracał z kolejnymi dwoma, tak że zastanawialiśmy się nawet, czy do wieczora uda nam się wydostać stamtąd. W zasadzie z każego wina próbowaliśmy zarówno najwświeższy 2012 (dopiero w trakcie butelkowania i  znowym projektem etykiety) oraz 2008 z trzech głównych winnic: Goldtröpfchen, Grafenberg oraz  Ohligsberg. 
Każde było inne, jednak królowały wina z gron pochodzących z Goldtröpfchen – pełne mineralności podkreślonej nutami petrochemicznymi. W winach podstawowych i Kabinettach dominowała świeżość z brzoskiwniami, zielonymi i czerownymi jabłkami oraz cytrusową kwasowością. W winach z późnego zbioru wybijały się aromaty miodów (gryczany, lipowy, akacjowy), świeżych i suszonych owoców, migdałów, ziół i herbaty. Mimo takiego ogromu aromatów wina pozostawały świeże dzięki przebijającej słodycz kwasowości i mineralności – wychodziła z tego piękna kompozycja, która nie pozwalała odciągnąć nosa od kieliszka.
Czy winnica Reinholda Haarta to najlepszy producent z Piesportu? Nie odważę się tego powiedzieć, jednak na pewno jest to jedna z tamtejszych gwiazd. Każdemu z Was serdecznie polecam wizytę u Haartów przy najbliżej wizycie nad Mozelą.
Kilka migawek filmowych z wyjazdu znajdziecie też u Zakorkowanych:

You Might Also Like