Podróż przez Toskanię

Uliczka w Montalcino
Do Toskanii, jednego z najważniejszych włoskich regionów, zaprowadziły nas w zeszłym tygodniu nasze urlopowe drogi. 7 dni to wbrew pozorom nie za dużo czasu, jednak udało nam się zobaczyć (i spróbować!) wiele toskańskich skarbów. Poniżej znajdziecie opis naszych wrażeń oraz kilka porad praktycznych, które mogą się Wam przydać, gdybyście kiedyś wyruszali w podobną podróż.
Naszą wizytę zaczęliśmy od przylotu na lotnisko Rzym Ciampiano, gdzie wypożyczyliśmy samochód i późnym wieczorem wyruszyliśmy w podróż do Montalcino. 

Montalcino
Tam czekał na nas pokój nad sklepem z winem o nazwie Il Barlanzone (miejsce to polecił nam Wojtek – ogromne dzięki!), zaraz obok historycznej twierdzy. Co ważne Il Barlanzone nie jest typowym hotelem, co w naszym przypadku oznaczało dodatkowy koszt 20 euro z powodu przybycie późną nocą. Samo Montalcino to małe miasteczko pełne sklepów z winem (jestem ciekawe ile butelek Brunello przypada tam na mieszkańca) ze wspaniałymi wąskimi uliczkami, ślicznymi kościołami oraz malowniczymi widokami. Tutaj trzeba przejść się wzdłuż starych murów miasta – panorama toskańskich wzgórz na pewno na długo pozostanie w naszej pamięci!  Oczywiście dla nas najciekawsze było to co dzieje się wokół Montalcino, czyli uprawa Sangiovese Grosso, z którego produkuje się wspaniałe wina Brunello di Montalcino. Jeżdżąc krętymi drogami udało nam się odwiedzić trzy winnice – Poggio Antico, Biondi Santi oraz Cupano (o każdej z nich postaram się napisać w oddzielnych postach).

Degustacja Brunello w winnicy Cupano

Na wizytę umawialiśmy się mailowo oraz telefonicznie, dzięki czemu byliśmy pewni, że można się tam bez problemów pojawić i zwiedzić winnice. Pomocna okazała się mapa prezetująca, gdzie mieszczą się poszczególne posiadłości. Mapę tę dostaliśmy w centrum informacji turystycznej w Montalcino, były tam przy okazji numery telefonów oraz adres e-mail producentów, co znacznie ułatwiło odwiedziny. Trzeba pamiętać, że część winnic ma specjalne działy zajmujące się obsługą turystów. Pobierają oni najczęściej opłaty za oprowadzenie po swojej posiadłości (np. w Biondi Santi był to koszt 15 euro od osoby), a czasami trzeba zapłacić za degustację (np. w Poggio Antico w zależności od win, które chcemy spróbować). Są też takie przypadki, jak w Cupano, gdzie po winnicy oprowadzi Was sam właściciel. Oprócz winnic udało nam się odwiedzić wspaniałe opacto Sant Antimo oraz miasto Pienza odrestaurowane na polecenie papieża Piusa II.

Wizyta w Biondi Santi

Oba miejsca są niezwykle urokliwe i warte uwagi, tym bardziej, że dojazd do nich nie zajmuje zbyt wiele czasu. Niestety do Montepulciano nie zdążyliśmy już dotrzeć. 



Montalcino – informacje praktyczne:
W miasteczki jest specjalny parking dla osób przyjezdnych (niedaleko twierdzy). Il Barlanzone jest usytuowane zaraz przy tym parkingu dzięki czemu nie trzeba zbyt dużo chodzić, aby dotrzeć do samochodu. W mieście znajdziecie mały supermarket Coop czynny od 08:30 do 20:30 (w niedziele nieczynny), gdzie możecie kupić najpotrzebniejsze rzeczy. W mieście czynne są oczywiście kawiarnie i restauracje. Uważajcie jednak na popołudniową sjestę, podczas której wiele miejsc jest zamkniętych. Nie do wszystkich winnic trzeba się umawiać, jednak wysłanie e-maila lub wykonanie telefonu spowodują, że będziecie pewni swojej wizyty (oraz ewentalnych kosztów). Grzechem by było wyjechać z Montalcino bez chociaż jednej butelki Brunello, których ceny zaczynają się tutaj od 20 euro! Oczywiście wina można kupować zarówno w sklepach, jak i bezpośrednio w winnicach. Jeśli nie macie miejsca w bagażu, to sklepy chętnie wyślą Wam butelki pocztą (np. przesyłka 12 butelek za 42 euro, co daje ok 16 złotych dodatkowych kosztów na butelkę).
Chianti Classico
Wizyta w Casa Emma

Naszym drugim przystankiem podczas podróży była Lukka, jednak zanim do niej dotarliśmy, to zwiedziliśmy jeszcze Sienę i przy okazji przejechaliśmy przez obszar Chianti Classico. Tam byliśmy umówieni w Casa Emma. Jako że na miejsce przyjechaliśmy przed czasem, to postanowiliśmy spróbować odwiedzić jeszcze jakąś winnicę i tak trafiliśmy do Casa Sola. Oba miejsca są godne uwagi, jednak w Casa Sola byliśmy przyjęci bardziej serdecznie. Niestety Casa Emma do odwiedzin podchodzi raczej mechanicznie (łącznie w pośpiechu spędziliśmy tam nieco ponad pół godziny, podczas gdy w Casa Sola cała wizyta w spokojnym tempie zajęła nam dwie godziny).


Lukka
Tym razem hotel mieliśmy pod miastem (ok. 10 minut jazdy samochodem). Na miejscu okazało się, że obecny hotel był kiedyś seminarium i ciągle w budynku znajdziemy pamiątki po tamtych czasach. Stara część Lukki to małe uliczki, place, kościoły i mury miasta, po których można przejechać się rowerem (wynajem roweru to jedynie 3 euro za godzinę). I mimo że toskańskie miasteczka wydają się tak bardzo do siebie podobne, to jednak każde ma swój niepowtarzalny urok i klimat. Przed jednym tylko muszę Was przestrzec – nie zaglądajcie do restauracji Lucca in Tavola, makaron odgrzany w mikrofalówce to tamtejsza norma.

Piza
Czyli Krzywa Wieża, katedra i baptysterium, a wszystko to zaraz obok siebie, więc 2-3 godziny wystarczą, aby zobaczyć te najważniejsze miejsca. Koniecznie zajrzyjcie tutaj do katedry (wstęp 2 euro od osoby) – robi piorunujące wrażenie! W przewodniku pisali, że bilety na Wieżę trzeba rezerwować ze sporym wyprzedzeniem, jednak z tego co widziałem, to na miejscy można było bez problemów dostać bilety (pamiętajcie jednak, że nie był to szczyt turystyczny!).

Florencja
Tutaj spędziliśmy nasz ostatni dzień. Zaczęło się od szukania miejsca parkingowego, z którym było wyjątkowo kiepsko. Na szczęście nasz hotel miał 3 miejsca parkingowe dla gości, z których mogliśmy skorzystać. Trzeba jasno powiedzieć, że Florencja to inne miasto niż te odwiedzane przez nas wcześniej – tutaj jest pełno samochodów, skuterów i mnóstwo ludzi, co powoduje, że już po kilkudziesięciu minutach człowiek jest przesycony tą turystyczną atmosferą. Trzeba jednak szczerze przyznać, że tutejsze zabytki robią spore wrażenie.

Z Florencji wracaliśmy już bezpośrednio na lotnisko w Rzymie. Autostradą można tę trasę pokonać za ok 15 euro w niecałe 3 godziny.

Jeśli nadal zastanawiacie się gdzie spędzić najbliższe wakacje, to z czystym sumieniem możemy polecić Wam Toskanię. Ludzie, wino, jedzenie, krajobrazy, małe miasteczka – tych wrażeń na pewno szybko nie zapomnicie.

You Might Also Like