Lidl po raz kolejny „zaatakował” nas ofertą win francuskich, ze naciskiem położonym na Bordeaux. Nie jestem przekonany, czy to najlepszy wybór, biorąc pod uwagę, że wina te zwykle nie są łatwe i napakowane owocami, a przecież to właśnie takie wina lubią Polacy. No ale marka Bordeaux robi swoje, a Lidl pewnie odrobił zadanie domowe i wie, co się najlepiej sprzedaje. Pewnie wybierając w sklepie Polak sięgnie szybciej po Bordeaux niż po mniej mu znaną Hiszpanię, chociaż jestem przekonany, że degustując w ciemno wybrałby właśnie hiszpańską butelkę.
W ramach współpracy otrzymałem od Lidla dwie butelki do spróbowania. Jako pierwsze spróbowałem Chateau La Croix de Chereau, z Lussac-Saint-Emilion z 2010 roku. Warto zauważyć, że wino nie pochodzi z apelacji Saint-Emilion, a z miej znanej, sąsiedniej Lussac-Saint-Emilion. Przy pierwszym spotkaniu wino było mocno wycofane i zamknięte. Kilka godzin później było już ciekawiej, pojawiły się maliny, wiśnie, żwir, zapach mokrej ziemi. W ustach mocna wiśnia ze śliwką, odrobina czekolady i kakao, dość szorstkie i suche taniny, średn+ kwas i owocowo-alkoholowy finisz. Winicjatywa pisze, żeby za 35 złotych tego wina nie kupować, ja powiem, że wino się broni, chociaż faktycznie za tę cenę można kupić ciekawsze wina w Lidlu.
Jako drugie, próbowałem Bordeaux Canon La Gouteyre 2013 i tutaj było już słabo od początku do końca. Nos jak przegotowany kompot z czerwonych porzeczek, usta rozwodnione i również kompotowe. Wyjątkowo słaby wybór Lidla, nawet jak na cenę poniżej 15 zł.
Za kilka dni kolejna odsłona nowej oferty Lidla, tym razem sięgniemy po wina białe.


