Ostatnimi czasy ruch winiarzy naturalnych przybiera na sile. Nie wiem na ile liczba takich producentów rzeczywiście rośnie (doszły mnie słuchy, że jest ich około 2%), a na ile jest to dobra pracy specjalistów od PR-u. Coś jednak jest na rzeczy, jeśli w Londynie w ciągu jednego majowego tygodnia organizowane są jednocześnie dwa spotkania, na których producenci win naturalnych mogą przedstawić swoje butelki. Na czym polega idea win naturalnych (czy też biodynamicznych)? W dużym skrócie chodzi o to, aby wino produkowane było jak najbardziej naturalnie, bez zbędnej ingerencji człowieka (a w szczególności bez jakichkolwiek dodatków). Idea piękna, prawda? Pytanie, jaki jest efekt takiego podejścia do produkcji wina? Jeśli spróbujecie alzackiego Rieslinga od Juliena Meyera, którego można kupić w Warszawie w Enotece Polskiej, to raczej nie będziecie mieli zbyt pozytywnego zdania o winach naturalnych. Zgniłe jabłko i gruszka atakują od początku. Pełno tutaj aromatów redukcyjnych, które całkowicie psują przyjemność z picia tego wina. Rozumiem, że wina naturalne mają prawo nie smakować tak samo jak typowe wina, które znajdziemy na półce, jednak w tym przypadku miałem wrażenie, że pan Meyer szuka ekstremum, które zupełnie mi nie odpowiada.
Nie poddaję się i nie skreślam od razu win naturalnych, z pewnością dam jeszcze im szansa. Zaczynam od lektury książki „Naked wine” pani Alice Feiring.
A może Wy możecie polecić wina naturalne, których warto spróbować i które mnie do nich przekonają?
Nazwa: Julien Meyer Riesling 2010
Rocznik: 2010
Producent: Julien Meyer
Kraj: Francja
Region: Alzacja
Rocznik: 2010
Producent: Julien Meyer
Kraj: Francja
Region: Alzacja
Kolor wina: Białe
Smak: Wytrawne
Szczep: Riesling
Cena: 45 zł
Ocena: 69 (choć ciężko to wino w ogóle oceniać)
Smak: Wytrawne
Szczep: Riesling
Cena: 45 zł
Ocena: 69 (choć ciężko to wino w ogóle oceniać)
Kupione w Enotece Polskiej (przez kolegę)

