Chorwacka paczka, część II – jest nadzieja

Po nieudanym początku testowania win chorwackich przysłanych do degustacji przez Czas Wina pomyślałem, że dalej tak być nie może, liczba słabych butelek przypadająca na jednego blogera nie może być większa niż trzy. W czasie weekendu przekonałem się jednak jak bardzo się myliłem.
Przeczytałem Traminac, pomyślałem, że to pewnie jakiś chorwacki Traminer. Nalałem do kieliszka i stwierdziłem: to nie może być Traminer. Chwila szukania i okazało się, że jednak Traminac to Gewürztraminer, szczep który bardzo lubię i który trudno pomylić z jakimś innym. Jak widać pierwsze wrażenia były słabe. Do wina wróciłem wieczorem i było już trochę lepiej – pojawiły się nuty liczi, delikatne płatki róży, w ustach lekko grejpfrutowe. Kwasowość na średnim poziomie, finiszu prawie jakby nie było. Do wypicia, ale nie polecałbym do zakupu.
Białe nie podeszły, czerwone też wypadło blado, więc może róż się sprawdzi? I tak jak w przypadku Traminaca nie byłem pewien do czego tamto wino porównać tak w przypadku tego wina z Refoska (chorwacka nazwa na włoskie Refosco) od razu skojarzyłem „white Zinfandela” ze Stanów. Pełno tutaj landynki, czerwonych owoców i słodyczy. Tak, dopiero później spojrzałem na konktretykietę i zobaczylem, że wino jest półsłodkie. Mam wrażenie, że to jest jedno z tych win, którymi Polacy zapijają się na miejscu w Chorwacji, a które po przyjeździe do Polski nie smakuje już tak wybornie w mroźny zimowy wieczór.
Na koniec zostawiłem sobie Pinot Sivi (Pinot Gris) od jednego z bardziej znanych winiarzy chorwackich Krauthakera. To było pierwsze wino, które mógłbym choć trochę polecić. Sporo owoców zielonego jabłka, brzoskwini i moreli, odrobina miodu, niezła kwasowość, sporo ciała, dobry finisz. Pytanie, ile to wino kosztowałoby na polskiej półce? Jeśli 50 zł to może bym się zastanowił nad zakupem. Jeśli więcej, to podziękuję.
Zacząłem od wina Ivan Velikanovica i na winie od tego samego producenta kończę. Tym razem był to Sauvignon. Tak jak Riesling okazał się nie do wypicia i wylądował w zlewie, tak muszę przyznać, że Sauvignon uratował całą sprawę. Pełno tutaj zielonych owoców (jabłka, agrest, kiwi), ale są też owoce tropikalne na czele z mango i brzoskwinią, są też kocie siuśki. W ustach o dziwo sporo ciała, kwasowości mogłoby być ciut więcej, ale nie jest źle, finisz lekko ziołowy. W końcu wino, które mogę śmiało polecić i dzięki któremu trochę zmniejszyłem swoje podejrzenia, że reszta polskiej blogosfery upadła na głowę oceniając ostatnio chorwackie wina.
Czy wina mi smakowały? Jak było widać w większości oceniam je słabo lub nawet bardzo słabo. Ale mimo to z chęcią zobaczę te wina na polskich półkach, myślę, że część z nich może znaleźć sporo amatorów wśród polskich konsumentów. 

You Might Also Like