Trochę ponad tydzień temu miałem okazję brać udział w festiwalu organizowanym przez Centrum Wina. Spotkanie miało miejsce w odnowionej niedawno „starej drukarni” znanej obecnie pod nazwą Concordia Design. Na miejsce przybyłem około godziny 19-tej (cała degustacja zaczynała się od godziny 17-tej), miałem więc dwie godziny na próbowanie win z oferty Centrum Wina. Od razu wiedziałem, że jest to za mało czasu, aby należycie spróbować około 100 wystawianych butelek. Zacząłem od szampanów od Nicolasa Feuillatte, które mogę z czystym sumieniem polecić. Zwróćcie szczególną uwagę na butelkę wyprodukowaną w 100% z Chardonnay z 2005 roku – piękna sprawa!
Po szampanach przyszła pora na białą Burgundię – tutaj górna półka z Puligny Montrachet 2008 od Josepha Drouhina na czele była wyborna. Dalej przyszła kolej na trzymającą od dawna wysoki poziom Nową Zelandię z Centrum Wina pod postacią Kim Crawford Sauvignon Blanc z 2011 roku – pełno agrestu, trawy, kocich siuśków, limonki i grejpfruta. Osobiście bardzo lubię ten szczep w nowozelandzkiej interpretacji, więc nie ma się co dziwić, że i ta butelka przypadła mi do gustu.Trochę słabsze, ale również dobre było Sauvignon Blanc z RPA od Flagstone’a. Niestety w tym momencie degustacji zaczęły mnie męczyć wina białe. Dlaczego? Niestety na stoiskach brakowało lodu przez co białe wina były zbyt ciepłe i po kilku zdegustowanych butelkach miałem już ich dość. Spróbowałem co prawda win od Adorii, Pares Balta, First Press, ale nie ośmielę się na ocenę tych pozycji, bo były podawane w zdecydowanie zbyt wysokiej temperaturze przez co ocena mogłaby być niesprawiedliwa.
Przyszedł czas na wina czerwone. Zacząłem od Rodanu i muszę przyznać, że bylo słabo. Najlepiej wypadło Galets Roules 2006 (zresztą pisałem kiedyś o nim na blogu), a reszta butelek całkowicie mnie rozczarowała. Niestety w przypadku win czerwonych ich temperatura była zbyt wysoka, więc ciężko o rzetelną opinię, dlatego aby nikogo nie krzywdzić wymienię butelki, które się wybijały mimo niesprzyjających warunków. Warto sięgnąć czerwone Stany Zjednoczone z Zinfandelami Woodhaven i Gnarly Head na czele (szczególnie dla fanow lekko wyczuwalnej słodyczy) oraz z jeszcze lepszymi Cabernet Sauvignon od First Press i Black Stallion . Burgundia również w czerwieni nie zawiodła – Gevrey Chambertin od Josepha Drouhina było wyśmienite. Pinotage od Flagstone, które podczas Winnych Wtorków wypadło przeciętnie, tutaj prezentowało się zdecydowanie lepiej. Bardzo dobrze wrażenia miałem też przy stoisku portugalskim oraz katalońskim – Abadim Reserva Duoro 2009 i Pares Balta Mas Elena 2008 mogę zdecydowanie polecić. Pinot Noir z polskiej Adorii też trzymał przyzwoity poziom.
Bardzo się cieszę, że mogłem spróbować tylu win importowanych przez Centrum Wina. Trzeba przyznać, że w sklepach tego importera ceny nie należą do najniższy i dlatego niezbyt często decyduję się tam na zakupy. Degustacja ta pozwoliła jednak spróbować kilku pozycji, po które z chęcią za jakiś czas wrócę. Wielka szkoda, że wystąpił problem z temperaturą win. Mam jednak nadzieję, że organizatorzy wyciągną wnioski na przyszłość i podczas kolejnego podobnego spotkania uda się uniknąć takiej wpadki.
Kuba Małecki był na degustacji z ramienia Winicjatywy i właśnie tam możecie przeczytać jego relację z tego wydarzenia.




