O najnowszej francuskiej ofercie Lidla napisane już chyba było wszystko. A Lidl już zaczyna kampanię kolejnej swojej oferty, tym razem maja to być Włochy. Dla mnie najdziwniejsze było zachowanie Lidla jeśli chodzi o kontakt z blogerami. Wiem, że kilku blogerów, nie tylko ja, dostało prośbę od Lidla o podanie swoich adresów celem wysłania kilku butelek do degustacji. Niestety, minęło kilka dni, a butelki się nie pojawiły, choć wina w sklepach już stały na półkach, a blogosfera rozpisywała się o nowych winach z Lidla. Sam byłem ciekaw tych butelek i sam bym kilka kupił do sprawdzenia, tym bardziej, że ceny były/są bardzo przystępne, ale skoro Lidl miał coś przysłać, to jakoś nie spieszyło mi się do sklepu. Po kilku dniach przypomniałem się Lidlowi i dopiero wtedy ruszyła się sprawa wysyłki win.
Medoc w postaci Château Le Genestras Médoc 2008 jakiś taki średnio ułożony i dziwnie beczkowy z kwasem wybijającym się na boki. Ja bym nie kupił nawet za 35 złotych.
Najlepszą butelką, którą próbowałem było Chateau Andron Blanquet Saint-Estephe 2007, sporo owoców i ziemistości w tej butelce, eleganckie, dobrze zrobione. Chociaż cena prawie 80 złotych nie przekonałaby mnie, aby kupic wino w Lidlu.
Chateau de Malleret haut-Medoc 2007 to jakiś niewypał, podobnie jak w butelce z Medoc tutaj w nosie jest przyzwoicie, natomiast w ustach wszystko się rozjeżdża i ciężko jest mieć przyjemność z tego wina.
Chateau Naujan Lapereyre 2009 w klasie Bordeaux Superior za niecałe 20 złotych całkiem nieźle się broni. Co prawda alkohol dość mocno się wybija, jednak po chwili pojawia się przyjemny owoc i ziołowość. Do obiadu za 20 zł – bardzo dobra butelka. I właśnie ta butelka była pretekstem dla Zakorkowanych, aby porozmawiać o (r)ewolucji na polskim rynku wina:
Podsumowując całą ofertę win francuskich trzeba przyznać, że Lidl nie wypadł źle, patrząc szczególnie na relację cena-jakość. Ciężko będzie jednak mnie przekonać, że znajdą się osoby, który w Lidlu kupią wino za 80 czy 150 złotych. Serio? Lidl powinien trzymać się cen 20-40 złotych i w tych granicach szukać najlepszych butelek, które nie muszą koniecznie mieć napisów „Grand cru” na etykiecie i udawać tego czym nie są. Niech to po prostu będę dobre, szczere butelki w niskich cenach, wówczas z nieskrywaną przyjemnością będę wpadał do Lidla po wino do wtorkowego obiadu.



