![]() |
| Późny zbiór (spatlese) i stare krzewy (alte reben) |
Po pierwszym dniu byliśmy głodni wrażeń. Na pierwszy ogień poszła mały rodzinny producent o nazwie Baison. GPS zaprowadził nas do miasta Hocheim, gdzie po chwili poszukiwania znaleźliśmy szyld z nazwą winnicy. Przywitał nas właściciel, który zdecydowanie preferował komunikację w języku niemieckim, co nie było naszą mocną stroną. Na szczęście po chwili wyszła do nas kobieta, która z angielskim radziła sobie całkiem nieźle, dzięki czemu mogliśmy swobodnie porozmawiać o ich winach. A wina mieli wspaniałe! Zaczęliśmy od kabinettów, które powalały intensywnością i świeżością, aby później przejść do późnych zbiorów – było na bogato, ale jednocześnie z klasą. Ceny już od 5 do 10 euro. Produkują tutaj głównie rieslingi, ale również gewurztraminer i pinot noir się pojawiają w butelkach. Wszystko to na 2 wzgórzach, 7 hektarach, młodych oraz kilkudziesięcioletnich krzewach i w garażu – pełen luz, ale również dbałość o jakość, którą czuć w tych winach. Po powrocie zdążyłem otworzyć od nich kabinetta z 2011 roku i, jak to mawia Kuba Sęczkowski, z którym współtworzymy Zakorkowanych, „petarda”! Na szczęście przywiozłem ze sobą jeszcze butelkę z późnego zbioru ze starych krzewów.

