Miałem wczoraj przyjemność brać udział w Jesiennym Salonie Degustacyjnym organizowanym przez Dom Wina w hotelu NH w Poznaniu. Zacznę może od dużych plusów wydarzenia. Organizacja stała na wysokim poziomie. Nigdzie nie brakowało wina, wody, spluwaczki były na bieżąco opróżniane, przy każdym stoisku prawie bez przerwy ktoś czuwał. Minusy organizacyjne? Nie do końca rozumiem sens wymuszenia zakupu kieliszka za 15 złotych. Co ja biedny teraz z tym pojedynczym kieliszkiem będę robił w domu? Czy to 15 złotych to nie mogłaby być po prostu kaucja? Drugim problemem był poziom wiedzy jaki reprezentowały niektóre osoby prezentujące wina. Błędne wymawianie nazw szczepów czy też recytowanie wierszyków na temat charakterystyki wina zdecydowanie zaczęły przeszkadzać w pewnej chwili. Poza tymi dwoma uwagami wszystko było pod kontrolą i byłem zadowolony.
A co z winami? Z ilością wina nie było problemu, natomiast z jakością już było gorzej. Na Salonie prezentowało się 15 producentów wina i jeden producent whiskey. Co fajne, dodatkowo można było spróbować świetnych serów i wędlin i sprawdzić jak parują się one z winami. Świetna sprawa! Co z win było warte spróbowania? Z całą pewnością Tokaje od Disznoko – zarówno na wytrawnie (ekstra świeżość, mineralność, przeszywająca kwasowość – piękne wino) jak i te na słodko, z wybitnymi 5 i 6 puttononami. Trochę słabiej, ale też bardzo dobrze odebrałem Porto od Kopke, szczególnie zapamiętałem wershę 10-letnią, choć LBV też miało swoich zwolenników.
Zdecydowanie dobrze prezentował się Nowy Świat – winnica Tamaya z Doliny Limari w Chile (świetne Syrah, chociaż ich przebeczkowanego Chardonnay bym więcej nie tknął), Vina La Rosa z soczystym Merlotem i pikantnym Carmenere, Bodega Mauricio Lorca z Argentyny i jego wspaniałym 100% Petit Verdot (owoce, przykryte ziemistością, tytoniem, odrobiną czekolady z tyłu). Niestety Stary Świat przyniósł sporo rozczarowań, szczególnie biorąc pod uwagę najwyższe etykiety prezentowane na stolikach. Jedyne butelki, które przykuły na dłużej moją uwagę to Quinta Nova Reserva (chociaż jej cena 174,79 jest według mnie zdecydowanie przesadzona) oraz Riesling i Gewurztraminer Steinert Grand Cru od producenta Riefle.
Podsumowując, Dom Wina pokazał, że ma sporo win bardzo dobrej jakości w dobrych cenach (Nowy Świat + Hiszpania), ale również u nich trafiają się niewypały (prezentowane Bordeaux), a niektóre butelki są zdecydowanie zbyt drogie i raczej drugi raz bym po nie nie sięgnął w tych cenach.
W Poznaniu butelki z Domu Wina można kupić w podpoznańskim Skórzewie.




