Mini degustacja Sauvignon Blanc

W zeszłym tygodniu udało się spotkać w małym gronie ze znajomymi i przeprowadzić mała degustację Sauvignon Blanc. Naszym celem było pokazania różnych oblicz tego szczepu oraz pokazać jak wina potrafią się od siebie różnić. Do tego celu wybraliśmy po butelce Pouilly-Fume, Sancerre (aby dopełnić temat września) oraz SB z Nowej Zelandii
Muszę przyznać, że nasza mini degustacja udała się wyśmienicie – wina były do siebie zgoła różne i z czasem zmieniały się jak w kalejdoskopie, co powodowało, że nasze opinie również podlegały ciągłym zmianom. Na początku na czoło wysunęło się Puilly-Fume ze swoją kwiatowością i delikatnym owocem. Nowa Zelandia zaatakowała ostrymi kocimi siuśkami, a Sancerre było całkowicie zamknięte, tak że ciężko było cokolwiek o nim powiedzieć. Po chwili NZ pokazała swoje prawdziwe oblicze – siuśki odeszły na dalszy plan, a do przodu wysunęły się owoce: agrest, brzoskwinie i morele. Pouily-Fume trochę słabło, ale nadal było zdecydowanie odważniejsze od nieśmiałego Sancerre. 
Nie minęło kolejne piętnaście minut a Sancerre jakby się obudziło i zaczęło czarować swoją mineralnością (górski strumyk) i kwiatowością. Wino z Marlborough natomiast dodało od siebie trochę trawy cytrynowej. Przy takim obrocie sprawy Pouilly-Fume zaczęlo wydawać się błahe, banalne i całkowicie płaskie. Z czasem Sancerre zaczęło nas uwodzić świetną strukturą zarówno w nosie, jak i w ustach. 
Muszę przyznać, że bardzo byłem zadowolony z naszego mini „eksperymentu”. Udało się nam pokazać, jak fascynujący potrafi być świat win, jak wina potrafią się zmieniać oraz jak potrafią się od siebie różnić nawet jeśli wyprodukowane są z tego samego szczepu w oddzielonych jedynie rzeką wsiach.

You Might Also Like