Czy może być lepszy pomysł na długi weekend niż podróż do Szampanii?! Z takim właśnie nastawieniem wsiedliśmy do samochodu w ostatni dzień kwietnia i przejechaliśmy ponad tysiąc kilometrów, aby cieszyć się bąbelkami. O samych winach i odwiedzonych winnicach z pewnością jeszcze napiszę, a teraz chciałbym podzielić się z Wami generalnymi obserwacjami na temat Szampanii:
- W Szampanii nie uprawiają winogron, a jedynie rzepak! Tak przynajmniej mogłoby się wydawać osobie, która podróżuje samochodem przez krainę bąbelków. Na trasie między dwoma najważniejszymi miejscowościami, Reims i Épernay, powinniśmy być w stanie zobaczyć ogromne winnice pełne krzewów winogronowych, prawda? Nic z tego! Zamiast winnic zobaczymy raczej żółte pola rzepaku. Dopiero wjeżdżając do małych miasteczek, jak na przykład Cuisles, jesteśmy w stanie dostrzec winnice. Jestem przekonany, że osoba niezorientowana mogłaby nawet nie zauważyć, że przejeżdża przez jeden z najważniejszych regionów winiarskich świata.
- Wszyscy w Szampanii uważają, że to oni wymyślili proces tworzenia szampanów. No dobra, może nie wszyscy, ale już duże domy szampańskie na pewno tak. W swoich opowieściach zapewniają, że dołożyli swoją cegiełkę do stworzenia szampana w takiej postaci w jakiej znamy go dzisiaj.
- Jadąc do Szampanii spodziewaliśmy się pompatyczności, zadufania i patrzenia z góry, a tu niespodzianka! Producenci, których odwiedziliśmy urzekli nas sympatycznością, otwartością i życzliwością. Jak do tego dodamy ich wyśmienite wina, to nie ma mowy, żeby nie zakochać się w Szampanii!
- Przy produkcji szampanów ekstremalnie ważna jest ręka winiarza i to nie w przenośni, ale dosłownie. Wielu producentów każdego dnia ręcznie w typowy dla siebie sposób obraca swoje najlepsze butelki, aby osad z droższy powoli zsuwał się do szyjki. Nie trzeba dodawać, że wymaga to niezwykłej precyzji oraz cierpliwości.
- Szampany wcale nie muszą być bardzo drogie. U producentów ceny zaczynały się od 15 euro, za 18 euro można już kupić wina z winnic grand cru! A za trzydzieści kilka euro dostajemy najwyższą etykietę rocznikowego grand cru. Ceny w Polsce już tak łaskawe nie są i nie ma co się dziwić, że Polacy często nie lubią lub wręcz boją się szampanów.
- Od 1971 roku w Szampanii działa Club Trésors de Champagne, coś na wzór VDP z Niemiec. W przypadku Club Trésors de Champagne mamy do czynienia z 28 producentami, którzy wspólnie dbają o jakość i każdy z nich produkuje specjalne wino, tzw. „special club”. Wina te poznacie po charakterystycznym kształcie butelki, etykiecie oraz wyjątkowej jakości.
- W Épernay najdziemy Avenue de Champagne, przez wielu uważaną za najdroższą ulicę świata ze względu na miliony butelek szampanów przechowywanych w piwnicach domów szampańskich.
Jak widać Szampania jest pełna ciekawostek i dopiero wizyta na miejscu pozwala chociaż w kawałku poznać ten niezwykły region, w którym narodziły się wina z bąbelkami.




