W zeszłym tygodniu miałem niezwykłą przyjemność gościć na degustacji win z winnicy Senorio de Otazu organizowanej przez poznańskie Mine Wine (znajdziecie ich w Galerii Malta). O winnicy, jej historii, filozofii i winach opowiadał Jorge Truijllo. Otazu to najdalej na północ wysunięta winnica w Hiszpanii i jak sam Jorge stwierdził leży ona między sercem winiarskim Hiszpanii, czyli Rioją, a Bordeaux. Winogrona, a są to głównie odmiany francuskie – Chardonnay, Cabernet Sauvignon, Merlot, są zbierane ze 115 hektarów zaklasyfikowanych jako Pago de Otazu (tylko 13 14 winnic w całej Hiszpanii posiada status Vino de Pago) i trafiają do około trzystu tysięcy butelek rocznie. Taka dość umiarkowana, jeśli chodzi o ilość, produkcja pozwala na dbanie o detale, a przez to na utrzymanie wysokiej jakości win. Co charakteryzowało całą degustację? Wyjątkowo francuski charakter tych win, który wynikał głównie z bardziej północnego położenia winnicy, skupieniu się na francuskich szczepach oraz użyciu francuskiego dębu. Z głębi sali słychać było delikatne głosy niezadowolenia, że w Hiszpanii robi się „francuskie” wino, ale moim zdaniem Otazu świetnie się odnajduje w takiej konwencji i póki robi świetne wina, to niech się tego trzyma.
Degustację zaczęliśmy od Chardonnay, najpierw świeże, lecz treściwie z 2012 roku (44 zł), fermentowane w kadziach ze stali. Intensywnie owocowy nos, z brzoskwiniami i mirabelkami na czele. Później pojawiły się też zielone jabłka i cytrusy, które podkreśliły świeżość tego wina. W ustach sporo kwasu, który idealnie równoważył owocową „słodycz”. Próbowaliśmy też Chardonnay w poważniejszym wydaniu, czyli Chardonnay fementowane w beczce z 2008 roku (96 złotych). I tak jak to ta pierwsza butelka była winem bardzo dobrym, ale jednak podstawowym, to tutaj weszliśmy kilka poziomów wyżej.
Fermentacja we francuskim dębie, a później 10 miesięcy spędzone na osadzie dały temu winu kilka dodatkowych wymiarów. Nos przywitał nas ananasem, grejpfrutem oraz dość wyraźną wanilią i kokosem. Po chwili nuty odbeczkowe odsunęły się na dalszy plan, a ich miejsce zajęły czerwone jabłka, cytrusy, nuty tostowe oraz ziołowe. W ustach pełne, wręcz tłuste, z mało wyraźnym, choć zaznaczonym kwasem. Wszystko, mimo iż bogate, to jednak eleganckie i dość zgrabne.
Otazu Rosado to 100% Merlot, ale w kolorze różowym z aromatami zimnego kompotu truskawkowego oraz galaretki malinowej i poziomek. Myślę, że wino może znaleźć swoich zwolenników (szczególnie, że ustach wino zaskakiwało goryczką i dość długim finiszem), jednak mnie za bardzo dusiło kompotową słodyczą.
Czerwienie zaczęliśmy od Otazu Premium Cuvee 2010, czyli 50% Cabernet Sauvignion, 35% Tempranillo i 15% Merlot. Co prawda jest to linia podstawowa, a doceniona chociażby wyborem jako najlepsze beczkowane wino Navarry w 2013 roku. Co ciekawe, mimo że wino to jest jakoby głównym reprezentantem i siłą napędową winnicy, nie było ono produkowane 2008 i 2009 roku, gdyż roczniki te były za słabe i padła decyzja, że winogrona będą sprzedane do okolicznych spółdzielni.
Co siedzi w tym winie? Przede wszystkim eksplozja czerwonych owoców z dodatkiem śliwek i czarnych porzeczek. Pojawiają się też nuty tostowe i waniliowe (wino spędziło 12 miesięcy w beczkach z dębu francuskiego), ale są świetnie wkomponowane w strukturę wina i nie próbują zdominować całości. Sporo tanin i dobra kwasowość powodują, że wino to świetnie sprawdzi się z jedzeniem. Za 49 złotych to naprawdę dobra pozycja.
Kolejnym winem było Senorio de Otazu 2007, tym razem 85% Caberneta Sauvignon, 10% Tempranillo i 5% 5% Merlot. Tutaj już Cabernet zaczyna dominować i króluje czarna porzeczka, jeżyna, śliwka ale jest również mięta, tostowość i nuty dymne, wędzone. W ustach postawne, z dość szorstkimi jeszcze taninami, dobrą kwasowościa i świetnym pociągającym finiszem. Cena już wyższa, bo 96 złotych, ale moim zdaniem warto po nią sięgnąć.
Degustację kończyliśmy winem Otazu Altar 2005: Cabernet 90%, 7% Tempranillo i 3% Merlot. Wino, którego produkowane jest wyłącznie 8000 butelek. Co siedzi w środku? Piękne dojrzałe i soczyste czarne porzeczki, jagody, wiśnie i śliwki w czekoladzie, skóra, mocne espresso, tytoń. W ustach również owocowe, czekoladowe i kawowe. Taniny pięknie ułożone i zachęcające do kolejnego łyku. Wino bogate, ale nieprzytłaczające i czarujące długim finiszem. 185 złotych to już spory wydatek, ale może na specjalną okazję?
Jeśli przeczytaliście aż tyle, to znajdźcie jeszcze minutę i zobaczcie jak pięknie prezentuje się winnica Otazu:







