Nie da się ukryć, że fanem piłki kopanej jestem tylko raz na dwa lata. Tylko wielkie turnieje są wstanie mnie zmotywować do spędzenia kilkudziesięciu minut przed telewizorem z nadzieją, że zobaczę chociaż jednego gola. Mimo dość neutralnego stosunku do piłki nożnej, kilka nazwisk z tej dziedziny kojarzę, jak na przykład pana Iniestę, który swoim nazwiskiem (i podpisem na etykiecie) firmuje serię win z regionu Manchuela. Jeśli spojrzymy na mapę to zobaczymy, że Manchuello znajduje się bezpośrednio na wschód od La Manchy, czyli regionu, gdzie produkuje się wina ma masową skalę (oczywiście znajdziemy tam również perełki). Teren jest tam raczej płaski, pogoda dość jednostajna – wysokie temperatury i pełne słońce to tamtejsza norma. I właśnie to mocne słońce i rozgrzaną ziemię czuć w winie Finca El Carril Hechicero 2010. Kolor jest ciemny i intensywny. Nos mocny, pełen czerwonych i czarnych owoców – czereśnia, porzeczek, śliwek, z domieszką wanilii, kakao i czekolady. To samo odnajdujemy w ustach, z raczej przykrytą kwasowością, sporym ciałem i średniej długości śliwkowym finiszem. Jest jeszcze jeden wspólny mianownik ust i nosa – dżemowatość i to dżemowatość do tego stopnia, że drugi kieliszek tego wina był dla mnie wyzwaniem. Oczywiście jeśli lubisz tego typu wina, (np. primitivo) to śmiało możesz sięgać po tę butelkę, jeśli jednak wolisz wina bardziej wycofane, to lepiej poszukać czegoś innego.
Wino otrzymałem do degustacji od importera krakowskiej firmy La Manita.

