Jak można nie wierzyć w Mikołaja skoro przynosi TAKIE prezenty?

W tym roku odkryłem, że wszystkie opowieści, bajki i filmy o Świętym Mikołaju nie mówią nam całej prawdy o tym panu. Całe szczęście, dzięki akcji wśród blogerów skupionych wokół Winnych Wtorków, udało mi się poznać sekret Mikołaja, a nie jest to byle co, zwłaszcza dla fanów wina! Otóż, Święty jest koneserem wina! Skąd to wiem? Na Mikołajki przysłał mi wyśmienitą butelkę: Marc Pesnot La Boheme 2011. Wino jest niezwykłe z kilku względów. Po pierwsze Marc Pesnot uprawia swoje wina organicznie. Po drugie część jego krzewów ma ponad 50 lat. Po trzecie grona są zbierane ręcznie. Po czwarte wino stworzone jest z gron szczepu Melon de Bourgogne, który uprawiany jest głównie w zachodniej części Doliny Loary. 
Po czwarte po fermentacji wino ma kontakt z drożdżami przez kilka miesięcy. Po piąte kontretykieta pełna jest informacji o sposobie produkcji wina (włączając w to ilość użytej siarki). Przy takim podejściu każdy fanatyk wina będzie zadowolony jeszcze przed otworzeniem butelki. A oto przecież chodzi w prezentach, czyż nie? A w butelce jest jeszcze piękniej. Nos zaczyna od ataku drożdżowych aromatów, które po chwili odchodzą w tył i stają się bardziej piekarskie i herbatnikowe. Na przód wysuwają się za to owoce: gruszka, morele, sok jabłkowy oraz delikatne zioła: tymianek i pokrzywa. W ustach czuć lekkie nasycenie dwutlenkiem węgla, co w niczym nie przeszkadza, a wręcz dodaje uroku. Sporo tutaj ciała (zapewne od kontaktu z drożdżami po fermentacji), kwasowości, owocu i mineralności.
Piękne wino i piękny prezent. Dziękuję Mikołajowi (Marcinowi z Enofazy) za ten niezwykły podarunek!
Inni „wtorkowicze” też dostali prezenty: Winniczek do swojego prezentu gotował polędwiczkę z figami i gorgonzolą. Blurppp też był zadowolony z hiszpańskiego prezentu. Marcin z Enofazy też nie narzekał, wręcz przeciwnie. Piotrek popijał Chianti od swojego „mikołaja”
Cieszę się też, że Gab z Do Trzech Dych był zadowolony z mojego „mikołaja” 🙂

You Might Also Like