Trochę przez przypadek okazało się, że francuskie święto wina Beaujolais Nouveau będę spędzał w Paryżu. Nie moglem więc nie skorzystać z okazji i razem ze znajomymi wybraliśmy się do paryskich lokali sprawdzić jak wygląda świętowanie. Pierwsze co rzuciło się w oczy to prawie wszechobecne plakaty obwieszczające, że Beaujolais Nouveau już przybyło. W niektórych miejscach pojawiły się też specjalne dekoracje. Samo wino Beaujolais Nouveau było polecane przy zamówieniach i w zasadzie przewijało się w lokalach przez cały kilkudniowy pobyt w Paryżu. Wino ciężko oceniać, bo każde było inne, ale jednocześnie wszystkie były typowe dla Beaujolais Nouveau – lekkie, owocowe, lekko kwiatowe, bardziej do radosnego świętowania niż do filozoficznych rozważań. Nie było natomiast widać jakiegoś zwiększonego ruchu w restauracjach i na ulicach miasta, miałem wręcz wrażenie, że to właściciele lokali bardziej świętują i chcą podgrzać atmosferę, klienci natomiast nie robili z tego wielkiego wydarzenia. Z wyprawy przywiozłem ze sobą Beaujolais Nouveau od Josepha Drouhina i gdyby było to pierwsze Beaujolais Nouveau jakie bym pił w swoim życiu, to już więcej do tych win bym nie wrócił.
Wyjazd był też idealną okazją aby odwiedzić paryskie Muzeum Wina (Musée du vin Paris). Miejsce dość urokliwe, schowane jakby w centrum miasta, stylizowane na małą piwniczkę. Naszym przewodnikiem po muzeum był odtwarzacz mp3, który opowiadał nam o prezentowanych eksponatach. Można było podziwiać najróżniejsze przedmioty związane z produkcją oraz z konsumpcją wina i chociaż muszę przyznać, że ta pierwsza kategoria przedmiotów była dla mnie w dużej mierze tajemnicą, to jednak przyjemnie było poznać również tę część winiarskiej historii. Wizyta w muzeum kończyła się degustacją wina i muszę przyznać, że był to najsłabszy element tych odwiedzin. Muzeum znajduje się ok. 15 minut spacerek od Wieży Eiffla, więc myślę, że warto tam zajrzeć, jeśli będziecie kiedyś w Paryżu. Poniżej znajdziecie kilka zdjęć z nazej wizyty.






