Winny Wtorek #104: Campbells Rutherglen Topaque

ruthergalen

Na dzisiejszy Winny Wtorek Winiacz zaproponował wino, które dało nam wytchnienie. Biorą pod uwagę upały, które zaatakowały Polskę, nie ma co się dziwić z wyborów innych blogerów: Winniczki pili Vermentino, Winiacz pił Rieslinga, Sebastian postawił na Vinho Verde, Blurppp próbował Trebbiano, a Gustaw przypomniał mi o Zlahtinie.

Jak widać wszystkie wybory to wina białe, raczej świeże, które niosą orzeźwienie. Nie są to jednak wina na 4 stopnie na zewnątrz, mocny wiatr i brak ogrzewania w mieszkaniu. Tak, w Nowej Zelandii mamy właśnie zimę, która w zasadzie bardziej przypomina jesień, ale ostatnie kilka dni dało na się we znaki i rano ciężko jest wyjść spod ciepłej kołdry, gdy w mieszkaniu jest poniżej 15 stopni. Przy takich warunkach, wytchnienia nie da nam ani Trebbiano, ani Vinho Verde. Tutaj trzeba sięgnąć po cięższe działo, najlepiej takie wzmacniane. I w taki oto sposób do mojego kieliszka dzisiaj trafiło Campbells Rutherglen Topaque. O winach z Rutherglen wcześniej jedynie czytałem przygotowując się do egzaminu WSET. Te wina są w zasadzie niedostępne w Polsce, więc tym bardziej się ucieszyłem, gdy dojrzałem tę butelkę w tutejszym sklepie. Rutherglen to australijski region z północno-wschodniej części stanu Wiktoria, gdzie produkuje się słodkie wina wzmaciane.

A co oznacza Topaque? Tutaj sprawa jest już bardziej skomplikowana. Otóż wina ze szczepu Muscadelle z Rutherglen często były sprzedawane pod nazwą Liqueur Tokay. Oczywiście Węgrzy nie mogli pozwolić na to, aby nazwa Tokaj pojawiała się na jakichś innych etykietach niż tych z ich wspaniałego regionu (podoba sytuacja miała miejsce z alzackim Pinot Gris), co poskutkowało tym, że Liqueur Tokay został przemianowany na Topaque właśnie. Wina Rutherglen Topaque produkowane są z gron wysuszonych na rodzynki i są to zwykle kupaże win z wielu roczników starzone w starych dębowych beczkach.

Campbells Rutherglen Topaque to wino koloru bursztynu, pachnące śliwkami, karmelem, intensywnym miodem, cytrusami i herbatą. W ustach dużo suszonych owoców, lekkie orzechy włoskie i migdały, miód, owoce tropikalne i cytrynowa kwasowość, która dobrze równoważy słodycz wina. Alkohol wyczuwalny (17,5%), lecz nie nachalny. Finisz średnio długi, miodowy.

A Wy próbowaliście już win z Rutherglen? Jakie były Wasze wrażenia?

Na zdrowie!

You Might Also Like