O królewskim winie, czyli jak się ma 16-latek z Nowej Zelandii?

puriri_hills.jpg

W lipcu pisząc o świetnym winie od Puriri Hills zadeklarowałem:

Puriri Hills znajduje się 40 minut samochodem od Auckland, więc z pewnością nie omieszkamy i wybierzemy się, aby spróbować co jeszcze produkuje na swoich 37 hektarach Judy Fowler i jej zespół.

Nie mogło zatem zabraknąć Puriri Hills na liście winnic, które odwiedzaliśmy na początku września (mapę naszej podróży znajdziecie tutaj).

Winnica Puriri Hills położona jest niedaleko wsi Clevedon, na południowy-wschód od Auckland, na niekończących się wzgórzach, z widokiem na Zatokę Hauraki.

Na początku lat 90-tych poprzedniego wieku Judy Folwer przyjechała do Nowej Zelandii i zaczęła rozglądać się za terenem na winnicę. Sama nie miała doświadczenia w produkcji wina, ale od zawsze o tym marzyła. W 1996 kupiła ziemię w okolicach Clevedon. Z prawie 40 hektarów posiadłości 6 hektarów zostało przeznaczonych na uprawę winorośli. Z uwagi, że klimat w tamtych okolicach przypomina ten z wyspy Waiheke, to Judy postanowiła uprawiać swoje ulubione szczepy: Merlot, Cabernet Sauvignon, Malbec oraz Cabernet Franc (które podobnie jak w winnicy Ransom okazało się później być Carmenere). Oczywiście Judy nie prowadzi winnicy sama. Wszystkiego nauczyła się od Everta Nijzinka, który nadal jest zatrudniony jako konsultant, a który zdobywał swoje doświadczenie m.in. we Francji. A od 2005 w winnicy pracuje też Phil Nunweek, emerytowany pilot Air New Zealand, który sam siebie określa mianem chief cellar rat.

Do winnicy zajechaliśmy około południa. Na podjeździe przywitały nas miałczące koty oraz beczące owce. Po chwili przyszła do nas Judy i zaprowadziła nas do sali degustacyjnej, z której roztaczał się przepiękny widok na okoliczne wzgórza i zatokę. Judy z wielką pasją opowiada nam o swoich winach i swojej historii. Widać też dumę w jej oczach, gdy pytamy ją o królewską kolację, na której serwowane było jej wino.

judy.jpg

queen.jpg

Jak możecie się domyśleć Puriri Hills na swoich kilku hektarach produkuje jedynie kilka tysięcy butelek rocznie. Ale och, co to są za wina!

rose1.jpg

rose2.jpg

Rose 2014 to róż jaki bardzo lubię, żadnej słodkiej landrynki, tylko szczery owoc: truskawka, malina i czereśnie, do tego kwiaty i zioła. Na myśl przychodzą wybitne butelki z Tevala. Średnie ciało, średnia+ kwasowość i dobry finisz.

mokoroa.jpg

Mokoroa 2011 to wino opisywane już tutaj i po raz drugi okazało się znakomite. Mocne, dojrzałe owoce, zioła i skóra, średnie+ ciało, średnie+ taniny, średni+ finisz i dobrze balansująca wszystko kwasowość.

estate.jpg

Estate 2010, etykieta wyższa niż Mokoroa i wino jeszcze lepsze. Pełne, eleganckie, z mocnymi ciemnymi owocami, subtelną ziołowością, aromatami czekolady i tytoniu. Wyraźne aksamitne taniny, średnia+ kwasowość i wspaniały owocowo-ziołowy finisz.

reserve2008.jpg

Reserve 2008 to już ekstraklasa, wino które mogłoby konkurować z najlepszymi butelkami z Bordeaux. Mieszanka czerwonych (maliny, czereśnie) i czarnych owoców (jagody, porzeczki), ziół, mokrej ziemi, skóry i tytoniu. W ustach aksamitne, eleganckie, zmieniające się z każdą sekundą, aby zaskoczyć długim owocowo-ziołowym finiszem. Wspaniałość w kieliszku!

Po degustacji udaliśmy się do Phila, który oprowadził nas po laboratorium i części roboczej winnicy. Opowiedział nam też o francuskim dębie, o kupażach, które tworzą i o sprzęcie, którego używają.

lab.jpg

phil.jpg

berrel.jpg

Po ponad 2 godzinach wizyty nadszedł czas wracać do domu. Przed wyjazdem jednak wybieramy butelki, które zabierzemy ze sobą do domu. Okazało się, że Judy ma jeszcze w piwnicy swoje pierwsze roczniki. Zatem wróciliśmy do mieszkania z winami z roczników 1999 i 2002. Zabawne była reakcja Judy, która trochę obawiała się o kondycję tych win, szczególnie tego z 1999 roku, które było jej pierwszym winem w ogóle. A jak było naprawdę?

1999-2.jpg

Mieliśmy ze sobą dwie butelki rocznik 1999. I trzeba przyznać, że wina różniły się od siebie. W pierwszej już stan korka wskazywał, że wino jest bardziej dotknięte czasem. W ustach nadal bardzo intensywne (moja Danka z odległości kilku metrów po samym zapachu siwterdziła, że otworzyłem wino), choć owoc już raczej z tych mniej świeżych, do tego zioła i czarna ziemia. Gorzej było w ustach, gdzie było jeszcze bardziej widać, że wino nie jest najmłodsze – taniny w zasadzie już nie istniały, kwasowość wybijała się ponad resztki owocowości. Jednak druga butelka rocznika 1999 była już zdecydowanie lepsza. Tutaj owoce były świeższe, a taniny nadal obecne i aksamitne. Jak na 16-letnie wino i pierwszy rocznik z małej winnicy, to niezły wynik.

2002.jpg

Reserve 2002 to pierwsza reserva wyprodukowana przez Puriri Hill i mimo 13 lat, które ma za sobą, jest nadal świetna! Żywa, sprężysta, wyraźnie owocowa, z niuansami ziół, przypraw i kwiatów. Aksamite taniny, wyraźna kwasowość, średnie+ ciało i długi finisz. Wino, które porywa i nie pozwala o sobie zapomnieć przez wiele godzin.

vine.jpg

You Might Also Like