Mozela – region skrajności, gdzie łupkowa gleba, bardzo duże nachylenie winnic i bliskość rzeki pomagają wytwarzać wybitne wina, ale również powodują, że niektórzy producenci nie potarfią sobie z takimi warunkami dobrze poradzić i wówczas powstają wina o słabej strukturze i nijakim charakterze. W ostatni długi weekend miałem okazję spotkać kilku producentów wpisujących sie w tę pierwszą grupę.
Wizytę w Mozeli zaczęliśmy od porannych odwiedzin w rodzinnej winnicy Willi Schaefer . Winnicy o tyle niezwykłej, że nie posiada nawet własnej strony internetowej, a o adres emailowy musiałem prosić German Wine Institute. Chociaż w zasadzie po co strona internetowa, skoro i bez niej wina sprzedają sie wyśmienicie? Poraz kolejny okazuje się, że nie wizytówka jest istotna, ale jakość jaką się prezentuje.
Wszystko ma tutaj swój rytm, widać to nawet po spokoju i sposobie mówienie Christophe, a nawet po tym jak w powolny sposób szykował kieliszki do degustacji. Zniknął na chwilę, aby wrócić z tajemniczą butelkę, z której do kieliszkow trafiło intensywnie złote, z bursztynowymi odblaskami wino. Od razu widać było, że nie jest to wino pierwszej młodości, jednak na pytanie o rocznik Christophe odpowiadał tylko z uśmiechem: „najpierw spróbujcie”. Nie było wyjście, spróbowaliśmy i nastała chwila ciszy i kontemplacji. Wino było genialne! Pełne miodu gryczanego i lipowego, suszonych brzoskwiń i moreli, nafty, zgaszonej świeczki, wosku i zakurzonej piwnicy. Mimo tych dość ciężkich aromatów i smaków wino było niezwykle żywe i odświeżające dzięki swojej kwasowości.
Dodatkowo w ustach sporo ciała, a finisz długi na dziesiątki sekund. W końcu Christophe odwrócił butelkę w naszą stronę – Kabinett 1973. Szok! Wcześniej myślałem, że Kabinetty nie nadają się do stażenia, a tutaj taka niespodzianka, a jednocześnie niezwykłe uczucie, że specjalnie dla nas otworzona została 40-letnia butelka. Dalej próbowaliśmy jeszcze młodszych roczników Kabinetta z tej samej winnicy – równie świetne i z doskonałym potencjałem dojrzewania. Na koniec Spatlese powalające owocami tropikalnymi, miodem i nutami benzynowymi.
A na koniec zapraszam jeszcze na wywiad z właścicielem winnicy, w której opowiada o szczegółach produkcji i specyfice win mozelskich.




