50 twarzy Pinot Noir

covr

Wielokrotnie się Wam przyznawałem (np. tutaj), że Pinot Noir jest cały czas dla mnie zagadką. Te proste nigdy mnie nie porywały, a na te konkretniejsze nie było mnie stać. A może też miałem pecha i rzadko trafiałem na wyjątkowego Pinota w dobrej cenie?

Liczyłem, że sytuację po części zmieni przeprowadzka do Nowej Zelandii, bo to przecież Nową Zelandię wiele osób uważa za głównego konkurenta Burgundii jeśli chodzi o wysokiej jakości Pinoty. Najlepszą okazję do bliższego poznania nowozelandzkich Pinot Noir miałem w ostatni piątek, kiedy to trafiłem na degustację około 100 butelek z winem z tego szczepu. Poniżej kilka wniosków, przemyśleń i najciekawszych butelek (szczegóły na temat poszczególnych producentów w kolejnych postach).

#1 Pinot jest genialny! Wiele win powalało swoją elegancją, strukturą, świeżością i długim finiszem. Podstawowe etykiety to szczery owoc, żywa kwasowość i genialna pijalność. Wyższe etykiety natomiast to wyraz terroir pojedynczych winnic z kuszącą owocowością, rustykalnymi, ziołowymi i leśnymi klimatami, finezją, złożonością i strukturą. Co więcej okazuje się, że Pinot Noir to nie tylko mniej lub bardziej dojrzała/przejrzała wiśnia, ale też śliwka, czereśnia, porzeczki, truskawki i maliny. Jestem pewien, że na degustacji każdy mógł znaleźć wino dla siebie, a przecież oto chodzi właśnie w winie, prawda?

#2 Każdy region to inne wina Jeśli ktoś z Was myśli, że Pinot Noir w całej Nowej Zelandii smakuje tak samo, to miło się zaskoczy. Zacznijmy od Central Otago które jest mekką fanów tego szczepu. Central to najbardziej na południe wysunięty region na świecie, jest zatem chłodno, co Pinoty bardzo lubią. Jednak latem dni potrafią być bardzo ciepłe i słoneczne, dzięki czemu grona osiągają pełną dojrzałość, co w efekcie daje mega owocowe wina, z dość wysokim poziomem alkoholu. Na szczęście chłodne noce powoduję, że grona nie tracą swojej odświeżającej kwasowości. Jesień tutaj potrafi być długa i sucha, dzięki czemu grona mają sporo czasu, aby rozwinąć spektrum aromatów i smaków, które później możemy znaleźć w butelce. Próbując win z Central Otago ciężko nie zauważyć, że są spore różnice między poszczególnymi podregionami. Na przykład Gibbston Valley to wina lżejsze i eleganckie. Bendigo to wina z dojrzałymi owocami, często lekko dżemowate, ale również potrafiące nieść ze sobą sporo rustykalności. Bannockburn to z kolei pełne wina, pociągające swoją sporą strukturą i ziołowymi aromatami.
Najciekawsze wina z Central Otago próbowane podczas degustacji:

otago3.jpg

otago1.jpg

otago2.jpg

Kolejny region, który kojarzy się z Pinotem to Martinborough, które znajdziemy na południu północnej wyspy. Te wina niosą ze sobą moc owocu połączoną często z aromatami grzybów i mokrego lasu. Wyraźna, bogata struktura z jedwabistymi taninami. Piękne wina!
Najciekawsze butelki, które próbowaliśmy:

martinborough1.jpg

martinborough2.jpg

Trzeba też wspomnieć o Marlborough, które jest nowozelandzkim królem jeśli chodzi o produkcję wina. I chociaż najbardziej znane są tutejsze Sauvignony, to i Pinot ma swoje wyraźne miejsce. Tutejszy klimat jest cieplejszy od tego w Burgundii, na szczęście wpływy morskie chronią grona przed zbyt wysokimi temperaturami i pozwalają winom zachować świeżość. Warto szukać butelek z poszczególnych części Marlborough, bo to właśnie w tych małych podregionach znajdziemy najlepszej jakości wina, szczególnie dolina Wairau i Awatere zasługują na uwagę.
Te wina z Marlborough najbardziej przypadły nam do gustu:

marlborough2.jpg

marlborough1.jpg

Nelson to jeden z mniejszych regionów w Nowej Zelandii, znajdziemy tutaj niespełna 200 hektarów Pinot Noir. To stąd pochodzą najchłodniejsze Pinoty, które porywają swoją delikatnością, zwiewnością i aromatami kwiatów.
Szukajcie tych butelek:

nelson2.jpg

nelson1.jpg

#3 Winemaker = gwiazda
Odniosłem wrażenie, zresztą nie tylko na degustacji, że tutejsi winemakerzy to spore gwiazdy nowozelandzkiego przemysłu winiarskiego. Sporo z nich pracuje jako konsultanci, a po jakimś czasie otwierają swoje własne winnice i firmują wina własnymi nazwiskami. Przy większości stanowisk, na których wina prezentowali nie sami producenci, a raczej dystrybutorzy, pierwsze co było można usłyszeć to nazwisko winemakera i jego historię. Dopiero później przychodził czas na opowieść o klimacie, glebie i rocznikach. Dość mocno to pokazuje, jak duży wpływ na styl tego co mamy w kieliszku ma sam twórca wina. Na szczęście, żaden z obecnych na degustacji winemakerów nie był w żaden sposób zadufany w sobie. Każdy z nich od razu wlewa wino do kieliszka, żartuje z Twojego akcentu i zaprasza do swojej winnicy. Prawie jakbyś miał wrażenie, że znasz ich od kilku dobrych miesięcy.

maker2.jpg

maker1.jpg

#4 Nowozelandzki Pinot jest drogi
Chyba wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że wina z Pinot Noir są droższe niż przeciętna cena butelki. Z pewnością wynika to po części z tego, że Pinot jest wymagającym szczepem, często łapie choroby i naprawdę trzeba o niego dbać. Dodatkowo, ten szczep ma bardzo dobrą opinię wśród winomanów, co powoduje, że producenci chcąc nie chcąc podnoszą ceny. A ile kosztują Pinoty tutaj lokalnie? Najtańsza butelka jaką można bylo zdegustować kosztowała 19,99 NZD (czyli około 50-60 PLN). Pinoty ze średniej półki to wydatek rzędu $30-40, natomiast najlepsze butelki wycenione są powyżej $50, a najdroższa kosztowała ponad $90. To cały czas mniej niż Pinoty burgundzkie, ale jednak jest to raczej wyższa półka cenowa.

#5 Jak nowozelandzki Pinot radzi sobie ze starzeniem?
Jedną z bolączek nowozelandzkiego winiarstwa jest brak możliwości sprawdzenia jak tutejsze wina się starzeją. Boom na Pinota zaczął się na początku obecnego wieku, kiedy to producenci zaczęli odkrywać, że ten szczep potrafi dać tutaj niezwykłe efekty. A część winnic, które prezentowały swoje wina na degustacji powstała wręcz w poprzedniej dekadzie, a niektóre chwaliły się swoimi pierwszymi butelkami z 2011 lub 2012 roku. A każdy rocznik wyprzedawany jest w ciągu roku, więc mało co pozostaje do starzenia. Wszystko to pokazuje, że ciężko jest ocenić jak nowozelandzkie Pinoty poradzą sobie z próbą czasu. Wydaje się, że wyższe etykiety, ze swoją mocną strukturą, wyraźnymi taninami, mocną kwasowością i owocowością powinny ze spokojem wytrzymać kolejne 10-20 lat i pięknie się rozwinąć. Ale czy tak będzie w rzeczywistości? Dowiemy się najwcześniej za kilka lat.

#6 A co z Burgundią?
Na degustacji dostępnych też było kilka butelek z Burgundii, co było świetnym pomysłem, bo pozwoliło bardzo sprawnie porównać styl burgundzki z nowozelandzkim. Ten drugi jest z pewnością jest bardziej owocowy, a czasami wręcz lekko dżemowaty. A Burgundia powala swoją delikatnością, elegancją i wdziękiem. Czy są to jednak wina lepsze? Czy zasługują, aby zapłacić za nie 30-50 dolarów więcej? Z pewnością są to butelki bardziej wymagające, jednak cierpliwi i ciekawi nowych doznań winomani na pewno będą zadowoleni. Jednak dla osób, które wolą wina bardziej owocowe i bardziej treściwe to Nowa Zelandia ma sporo zaoferowania.

burgundy1.jpg

burgundy2.jpg

#7 Garść pinotowych statystyk
Na koniec garść Pinotowych statystyk. Mimo, że Nowa Zelandia zdecydowanie nie jest w czołówce krajów jeśli chodzi o liczbę uprawianych hektarów winorośli, to jednak w przypadku Pinot Noir Nowa Zelandia plasuje się już na czwartym miejscu. Wiadomo, że NZ to głownie Sauvignon Blanc, ale to właśnie Pinot jest drugim szczepem pod względem popularności uprawy. Jednak pięć tysięcy hektarów w porównaniu z dwudziestoma tysiącami Sauvignona to prawie jak kropla w morzu. Chociaż powoli ten stosunek się zmienia, jeszcze w 2008 roku stosunek Pinota do Sauvignona wynosił 1 do 5. Jeśli chodzi o poszczególne regiony, to w uprawie Pinota króluje Marlbrough, nie powinno to jednak nikogo dziwić, bo Marlbrough to w ogóle największy nowozelandzki region. Na drugim miejscu znajduje się Centralne Otago, które przez wielu uważane jest za głównego konkurenta Burgundii.

Podsumowując, nowozelandzkiego Pinota nie można porównywać z tym z Burgundii, to jednak inny styl. Jednakże nie ma wątpliwości, że Nowa Zelandia ma do zaoferowania jedne z najlepszych Pinot Noir na świecie i konsekwentnie będzie zdobywała coraz szersze rzesze fanów.

You Might Also Like