Góra Edwarda, czyli Pinoty z poczuciem humoru

Queenstown to małe miasto położone na południu południowej wyspy Nowej Zelandii, otoczone pięknym pasmem gór oraz słynne z możliwości odbycia najdłuższego skoku na bungee.

8322009114_e1068b036e_z.jpg

Dla nas od bungee ważniejsze jest to, że Queenstown to główne miasto Centralnego Otago. A 25 kilometrów od Queenstown leży dystrykt Gibbston, gdzie swoje włości ma Mount Edward, których wina mogliśmy próbować na ostatniej degustacji Pinotów. Ta organiczna winnica została założona w 1997, a od 2004 głównym winemakerem jest tam Duncan Forsyth, prawdziwa gwiazda Central Otago. I to właśnie z Duncunem mieliśmy okazję się spotkać i zdegustować jego Pinoty. Co więcej mogliśmy razem się pośmiać i porozmawiać o nowozelandzkich winach. Sam Duncan tak mówi o sobie:

There are a lot of people taking things too seriously in the wine industry, but I’m not one of them.

I dodaje:

You can take the winemaking seriously, but at the end of the day, it’s all about enjoyment.

Jego wyluzowanie i dystans do siebie widać chociażby na zdjęciach, które ukazały się w magazynie WineNZ, gdzie Duncun pokazuje się zarówno w koszulce z tekstem Jesus drank Riesling jak i niebieskim garniturze i butach z krokodyla.

edward4.jpg

Podczas degustacji próbowaliśmy trzech Pinotów, które w swojej ofercie ma Mount Edward. Pierwsze wino to Mount Edward Wanaka Road Pinot Noir 2012, które uwodzi czerwonymi i czarnymi owocami, czekoladą, cynamonem i zapachem mokrej ziemi. Usta z wyraźną taniną, wysoką kwasowością i dużą ilością ciała. Duncan określił to wino jako Delicious i trudno się z nim nie zgodzić.

edward1.jpg

Kolejna butelka to Mount Edward Pinot Noir 2012, którą tworzą grona z trzech różnych winnic, trzymane we francuskim dębie (20% w nowym) przez 11 miesięcy. Wino mocno owocowe, z przewagą dojrzałem wiśni, śliwki i czereśni oraz dodatkiem ziół. Poważne wino, mimo że to podstawowy Pinot od tego producenta. W ustach wyraźna kwasowość, ciekawa tekstura i mocne, lecz jedwabiste taniny. Sam winemaker określił to wino jako More delicious i miał rację!

edward2.jpg

Na koniec perełka, czyli Mount Edward Muirkirk Vineyard 2012. Idealne połączenie mocy z elegancją. Wino, które zachwyca od samego początku i na długo nie pozwala o sobie zapomnieć. O tym winie Duncun powiedział, że jest Most delicious – pełna zgoda 😀

edward3.jpg

Niestety nie dane nam było tym razem spróbować Rieslinga z Mount Edward, a podobno to jedne z najlepszych Rieslingów produkowanych na półkuli południowej. Mount Edward produkuje też Gruner Veltlinera, Pinot Blanc, rose z Pinot Noir oraz pomarańczowe wino z kupażu Chardonnay z Pinot Gris. Jeśli te wina są chociaż w części tak dobre jak ich Pinot Noir, to na pewno warto je spróbować.

A co mówią inni o winach Mount Edward?

The Mount Edward Riesling, My god it’s so good it could be JJ Prum – Ernst Loosen

My six top producers in New Zealand are Ata Rangi, Felton Road, Mount Edward, Mt Difficulty, Martinborough Vineyard and Neudorf – Tim Atkin

A jeśli takie rzeczy mówią światowe winiarskie autorytety, to znaczy, że coś jest na rzeczy.

Podsumowaniem filozofii Mount Edward niech będą słowa Duncana:

You’ve got to enjoy what you do and relax. The best winemakers are relaxed. It’s all about having fun but being take seriously, while not taking yourself too seriously.

I my, winomaniacy też powinniśmy wziąć sobie te słowa do serca 🙂

Na zdrowie!

You Might Also Like