Moje podniebienie jest mojsze

Wszyscy doskonale wiemy, że wino jest bardzo subiektywnym tematem. Oczywiście z geografią, geologią, rolnictwem, winifikacją, producentami, rocznikami, przepisami i innymi faktami ciężko jest się spierać. I albo się coś wie albo się nie wie. Albo człowiek ma rację albo nie ma. Sytuacja jest jednak zupełnie inna, gdy wino pojawia się w naszym kieliszku, gdy zaczynamy je wąchać i smakować. Tutaj już nie ma nic pewnego, są tylko nasze subiektywne opinie, zbudowane głównie na podstawie naszych doświadczeń. Oczywiście możemy mieć bardzo podobny gust z inną osobą i tak samo oceniać wina. Nie możemy jednak nikomu zabronić mieć inne zdanie na temat danej butelki. I to właśnie w winie jest piękne, pozwala rozmawiać, dyskutować, rozwijać się, szukać i odkrywać nowe zapachy i smaki.

Skąd u mnie taka refleksja? Natchnął mnie facebookowy post Marcina z Enofazy:

Skąd w tzw. narodzie przekonanie, że riesling do szparagów? Piję rieslinga do wszystkiego, ale przy szparagach wolę sylvanera, grünera, alvarinho.

Posted by Enofaza on Tuesday, 5 May 2015

Bo przecież może właśnie komuś ten Riesling bardzo smakuje ze szparagami. Może mamy inne zdanie, może jemy inaczej przyrządzone szparagi, możemy pijemy zgoła inne Rieslingi, a może po prostu tak bardzo lubimy Rieslinga, że ze wszystkim nam smakuje?

Pijmy wino tak jak nam smakuje i pozwólmy innym pić wino! Ale też nie bądźmy uparci i spróbujmy też tego Grünera do szparagów, móże faktycznie to dobre połączenie jest? Może na nowo zakochamy się w szparagach i Grünerze?

Na zdrowie!

You Might Also Like