Rock Ferry, wystrzałowe bąble z Central Otago

rockferry_blanc09.jpg

Jeśli miałbym podsumować rok 2014 to musiałbym powiedzieć, że był to rok pod znakiem szampana. Wcześniej miałem niewiele okazji, aby w pełni poznać i zrozumieć szampany. Rok 2014 już od samego początku pozwolił mi na świętowanie, co oznaczało kilka butelek szampana z oferty Domu Szampana na naszym stole. Później wyjazd do Szampanii na kilka dni, gdzie odwiedziliśmy niezwykłych producentów i zwiedziliśmy niesamowite miejsca. Dalej kilka degustacji (np. świetny Deutz u Mielżyńskiego), kilka butelek otworzonych w domu i mogę śmiało powiedzieć, że szampany są obecnie w mojej czołówce ulubionych win. I tak jak wcześniej myślałem, że szampana łatwo można zastąpić Cavą lub Franciacortą, tak po tym roku intensywnych szampańskich doznań, uważam, że szampan jest klasą samą w sobie i nic nie może się z nim równać. Możecie sobie wyobrazić moje zaskoczenie, gdy będąc w Nowej Zelandii odkryłem wino, które spokojnie może stanąć w szranki z najlepszymi szampanami! Było to 100% Chardonnay od RockFerry z 2009 roku.

Winnicę Rock Ferry odkryłem w sklepie Great Little Vineyards, który specjalizuje się w sprzedaży win od małych, najczęściej organicznych, producentów ze wszystkich regionów Nowej Zelandii.

Rock Ferry pisze o sobie w takich słowach:

Our philosophy is to make real wines which speak of their home; to express the pure distinct flavours from our organic estate vineyards in Marlborough and Central Otago. It’s the way we live.

I to ich oddanie dla szczerych i czystych smaków idealnie czuć w ich winach. Wszystkie wina produkują organicznie, pracując zgodnie z naturą, a nie przeciwko niej. Wszystko w Rock Ferry robią ręcznie i z największą dokładnością. W swoich winach starają się łaczyć tradycję z nowoczesnością.
I chociaż wina produkują dopiero od 10 lat, to już teraz widać, że wiedzą co robią i doskonale im to wychodzi.

Blanc de blanc 2009 to wino pełne pięknych aromatów gruszek, masła, tostów, herbatników, miodu, jabłek i cytryn. Zwykle wina musujące są raczej nieśmiałe jeśli chodzi o aromaty, tutaj mocne, silne zapachy od samego początku przyciągają nos do kieliszka. Usta kremowe, pełne, z odświeżającymi bąbelkami. Mocno drożdżowe, miodowe, śmietkanowe, z owocami tropikalnymi i brzoskiwiniami. Na koniec przepiękny słodko-gorzki finisz.
Wspaniałe wino!

rockferry_rose09.jpg
Rose 2009 to wino czarujące zapachami maślanych ciastek z dodatkiem słodkich truskawek i poziomek. W ustach również poziomkowo-truskawkowe z dodatkiem skórki z jeszcze gorącego chleba. Wszystko to dopełnione wiśniową kwasowością i długim drożdżowym finiszem. Ciężko było oderwać nos i usta od kieliszka.

Oczywiście Rock Ferry produkuje nie tylko wina musujące. Miałem okazję próbować też ich Pinot Gris i było znakomite. Ale przyjdzie jeszcze czas na relację z degustacji win spokojnych.

Wyśmienite bąble z Nowej Zelandii to pierwsza z niespodzianke, które mnie tutaj spotkały. Wkrtóce kolejne wpisy pełne zaskakujących win.

You Might Also Like