Zapachy męczennicy jadalnej i ogórka kiwano w winie

owoce1a-1

Przeprowadzka na pólkulę południową oznacza wiele zmian i jeszcze więcej nowości. Nowi ludzie, nowa kultura, nowe miasto, nowa praca, nowe radości i nowe trudności. No i oczywiście nowe smaki! O tutejszyc restauracjach, obfitości owoców morza i stylu jedzenia jeszcze pewnie napiszę, dzisiaj jednak chciałbym Wam opowiedzieć o owocach. Bo to przecież najczęściej owoce czujemy w winach, prawda?

Gdy pójdziemy do marketu lub na rynek (w weekendy w różnych miejscach w Auckland odbywają się tzw. farmers markets) to znajdziemy doskonale znane nam owoce jak jabłka, gruszki, winogrona, brzoskwienie, etc.

jablka.jpg

winogrona.jpg

Jednak jeśli chwilę dłużej pobuszujemy po markecie, to znajdziemy kilka owoców, których nie dostaniemy w Polsce lub przynajmniej ich dostępność jest mocno ograniczona.

Owoce-01-1.png

  • Feijoa (w Polsce znana jako Akka – tak przynajmniej twierdzi Wikipedia) to owoc, który szczególnie popularny jest tutaj jako składnik soków i smoothies. Miąższ przypomina trochę miękką gruszkę, a w smaku to takie słowko-kwaśno-gorzkie połączenie gruszki, melona, ananasa i banana. Owoc jedyny w swoim rodzaju.
  • Męczennica jadalna, zwana też po prostu marakują. Przypomina dość mocno agrest, szczególnie ze swoją dość wysoką kwasowością, ale fajnie równoważy to przyjemną słodyczą. Marakuję wyjada się ze środka łyżeczką i zawsze okazuje się, że jest jej za mało.
  • Aktinidia ostrolistna, tutaj nazywana Kiwi berries to moje tutejsze odkrycie numer jeden! To takie małe kiwi, tylko słodsze i nie trzeba ich w żaden sposób obierać, ani wyjadać łyżeczkę. Po prostu hop do ust. Pycha!
  • Mango chyba najłatwiej jest dostać w Polsce, jednak nie pamiętam, abym kiedykolwiek je kupił. A szkoda, bo ten owoc jest niesamowicie słodki i soczysty.

Na koniec bonus odkryty dzisiaj: ogórek kiwano – w smaku i konsystencji jak rozwodniony kisiel agrestowo-brzoskwiniowy. A wygląda tak:

Kiwano-01.png

A dlaczego Wam piszę o tych wszystkich nowościach owocowych? Czym więcej jem tych owoców i czym więcej piję tutejszych win, tym częściej odnajduję ich smaki i zapachy w kieliszku. Już kiedyś pisałem, że aby jeszcze więcej radości czerpać z wina, to trzeba poznawać nowe smaki, sięgać po nowe owoce, warzywa, przyprawy, wąchać wszystko co wpadnie w rękę. A ponieważ w Polsce już niedługo pojawią się na targach nowalijki oraz wiosenne owoce, to korzystajcie z okazji, aby rozwijać swoje nosy i podniebienia!

Na zdrowie!

P.S. Kto wymyśla te polskie nazwy owoców? Męczennina jadalna? Serio?! 😉

You Might Also Like