Winny Wtorek #98 – ten z Chenin Blanc z Nowej Zelandii

millton.jpg

Ostatnio Winicjatywa przy okazji swojego panelu Sauvignon Blanc z Nowej Zelandii zauważyła, że świat się zmienia i tak jak kiedyś Sauvignon kojarzył się winomanom głównie z Doliną Loary, tak dzisiaj pierwsze skojarzenie kieruje nasze myśli do Nowej Zelandii. Wygląda to trochę tak jakby Dolina Loary kiepsko sobie radziła z własnym marketingiem. Bo (przynajmniej częściowo) straciła swój prym jeśli chodzi o Sauvignon Blanc, ale również świadomość Chenin Blanc gdzieś jej ucieka i chyba częściej kojarzy się obecnie z RPA niż z Loarą.

A za chwilę może się okazać, że i w przypadku Chenin Blanc Nowa Zelandia może wyrosnąć na groźnego rywala. Jako przykład można podać Chenin Blanc z 2014 roku od Milltona z winnicy Te Arai.

Milltonowie swoją winnicę założyli w 1984 roku na brzegach rzeki Te Arai. A chwilę później przeszli na uprawę organiczną, aby w końcu w 2009 roku jako pierwsza winnica na półkuli południowej dostać certyfikat biodynamicznej uprawy Demeter. Obecnie Millton to 30 hekatrów w regionie Gisborne, na których znajdziemy krzewy Rieslinga, Chenin Blanc, Chardonnay, Viogniera, Gewurztraminera, Muscata, Merlota, Malbeca, i Pinot Noira.

Before a wine can be great, it must first be true. – Nicolas Joly

Powyższe zdanie to fundament filozofii jaką kierują się Milltonowie przy produkcji swoich win. I właśnie dzięki temu od samego początku swojej działalności James i Annie Milltonowie produkują wina organicznie i biodynamicznie. Co prawda James jest świadomy, że naukowo nie da się udowodnić, że biodynamiczne wina są lepsze, ale jednocześnie wyjaśnia:

They can’t explain the reason nor can science set about to prove or disprove the practice. It still remains subjective however that quality is enhanced when one is open and sensitive to the surroundings.

A jak smakuje ich Chenin Blanc, której trafiło do książki 1001 win, które musisz spróbować przed śmiercią? Wino czaruje lekkością, aromatami kwiatów, miodu, gruszek, cytryn, pomarańczy i marakuji. W ustach zaskakująco dużo ciała, powtarzają się smaki miodu, gruszek, pomarańczy, a dodatkowo pojawiają się akcenty ziół. Wysoka kwasowość i długi finisz podkreślają jak wyśmienite jest to wino.

Oczywiście Chenin Blanc to ciągle rzadkość w Nowej Zelandii i na pewno w najbliższej przyszłości nie ma szans zagrozić swoją rozpoznawalnością winom znad Loary lub z RPA. Z pewnością jednak dzięki takim producentom jak Millton jest szansa, że winomani na cały świecie będą mogli poznać inną twarz tego ciekawego, a często niedocenianego szczepu.

Inni wtorkowicze pili: Szymon sięgnął po klasykę z Doliny Loary.

Więcej o Chenin Blanc możecie przeczytać u Jancis (wspomina też Milltona właśnie) i na Wine Folly.

You Might Also Like