Domaine de Pegau – z Rodanu do Nowej Zelandii

pegau4.jpg

Będąc w Nowej Zelandii staram się korzystać z okazji, że tutejsze wina mam na wyciągnięcie ręki i mogę przebierać w świeżych i aromatycznych Sauvignonach, beczkowych Chardonnay, zwiewnych Pinotach i pieprznych Syrah, a czasami sięgnąć po ciekawostki jak Fiano czy Chenin Blanc. Od czasu do czasu wracam jednak do win ze Starego Świata, aby nie stracić kontaktu z rzeczywistością, skalibrować swoje podniebienie i przypomnieć sobie, co piliśmy będąc w Polsce.

Przeglądając ostatnio butelki dostępne w Great Little Vineyards mój wzrok trafił na etykietę Domaine de Pegau. A to przecież winnica, której piwnicę odwiedzaliśmy podczas naszej podróży poślubnej. Łatwo można się domyślić, że to właśnie butelka Cote de Rhone z 2012 roku od Domaine de Pegau wróciła ze mną do domu. Domaine de Pegau odwiedziliśmy w we wrześniu 2013 roku, kiedy to będąc w podróży poślubnej po Prowansji, moja żona zaproponowała, że skoro będziemy już w Awinionie to możemy przecież podjechać do Châteauneuf-du-Pape. Jako że był to wyjazd spontaniczny, to nie mieliśmy poumawianych wizyt w winnicach, pozostał nam spacer po mieście i degustacje w otwartych salach degustacyjnych, jedną z nich była właśnie sala Domaine de Pegau, gdzie przemiły gospodarz opowiedział nam o winnicy i gdzie mogliśmy zdegustować wino.

pegau1.jpg

pegau2.jpg

Domaine de Pegau to projekt Laurence Feraud, która dorastała w Awinionie, studiowała enologię w Macon, a później również marketing w Paryżu. W 1988 roku Laurence przekonała swojego ojca, aby otworzyli winnicę niedaleko miasta Châteauneuf-du-Pape. Po pierwszym roczniku nie była pewna, czy chce kontynuować swoją pracę w winnicy, jednak dobre opinie i artykuły w magazynach winiarskich spowodowały, że jej wina zaczęły zyskiwać na popularności, a sama Laurence odnajowała coraz więcej radości w robieniu wina.

Będą na miejscu mieliśmy okazję próbować Côtes du Rhône oraz podstawowe Châteauneuf-du-Pape, czyli Cuvée Reservée z 2011 roku. To drugie to wino pachnące żurawiną, malinami, czarnymi porzeczkami, tytoniem i grzybami. W ustach mocne ale gładkie taniny, dużo ciała i wysoka kwasowość. Wino pełne werwy i mineralności, z potencjałem na kolejne kilka lat starzenie.

pegau3.jpg

Natomiast Cotes du Rhone miałem okazję spróbować w ostatni weekend po raz drugi, tym razem w Nowej Zelandii. Wino powala aromatami porzeczek, tytoniu, lukrecji, czereśni i odrobiną anyżu. W ustach wyraźne taniny i mocna kwasowość, do tego smaki pestki wiśni, porzeczek, pieprzu i ziół. Wszystko wieńczy długi śliwkowy finisz. Wspaniałe wino!

pegau6.jpg

Najsłynniejszym winem Domaine de Pegau jest Cuvée de Capo, które produkowane jest wyłącznie w wyjątkowych rocznikach. Jest to zawsze kupaż 13 szczepów, które po ręcznych zbiorach trafiają (z szypułkami) do betonowych kadzi, gdzie fermentują prze 10 dni, bez dodatku drożdży oraz bez kontroli temperatury. Wino starzone jest 2 lata w dużych beczkach dębowych. Za każdym razem Cuvée de Capo jest wielkim hitem, a jego potencjał starzenia określa się zwykle na co najmniej 20 lat.

pegau5.jpg

Dobrze jest czasami móc trafić na butelki, dzięki którym wracają wspaniałe wspomnienia i które pozwalają nam wierzyć, że jeszcze wiele nowych niespodzianek czeka na nas w przyszłości.

Na zdrowie!

You Might Also Like